Wypad

Wczoraj po raz pierwszy zwiedzałam Rezerwat Łężczok. Sama się zdziwiłam, że tyle czasu nie wiedziałam o jego istnieniu, dopiero w internecie o nim przeczytałam. Jednak na coś on się przydaje.

Fajne miejsce bo prawie bezludne, czasem spotkać można jakiegoś turystę lub biegacza dbającego o kondycje ale już sam fakt, ze na parkingu można było policzyć auta na pacach jednej ręki świadczy o tym jak mało osób tam zagląda a przecież była piękna pogoda i dzień wolny. Dlaczego? Może z powodu braku typowo rekreacyjnego zagospodarowania terenu? Brak punktów gastronomicznych, ławek, stołów do piknikowania? Ale przecież to jest rezerwat a nie obiekt rekreacyjny i dobrze by było gdyby takim pozostał. Cisza, spokój i jedyne odgłosy to kaczki skrzeczące jak przekupki na targu :) czasem łopotanie skrzydeł łabędzia, stukanie dzięcioła… Jak dla mnie tak powinno tam zostać.

rezerwat Łężczok

Wszystko pięknie ładnie tylko niestety efekty długiego chodzenia niezbyt miłe. Moje pięty! Dochodzę do wniosku, ze najlepszy dla mnie byłby jednak rower, nie trzeba męczyć pięt a jednak można się troszkę poruszać a przede wszystkim częściej wystawić nos z domu i to nie koniecznie w poszukiwaniu towarzystwa. Dobre rozwiązanie ale jak to zawsze bywa pojawia się problem… Nawet dwa problemy. Po pierwsze mój rower, który gdzieś tam totalnie zarósł kurzem nadaje się jedynie na złom, po drugie mieszkam na III i to wysokim piętrze. Nie za bardzo uśmiecha mi się znoszenie i wnoszenie roweru ze względu na kręgosłup. I problemy zaczynają przerastać plany, normalka.

1 Odpowiedź

  1. xylonyt napisał(a):

    Bardzo śliczne i urolkiwe miejsce.
    pozdrowienia
    xYLONYT

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *