Monitor który leczy?

Pamiętacie Kaszpirowskiego? Adin, dwa, tri… słychać było z telewizora a masa ludzi siedziała wpatrzona ekran. Skoro istniało coś takiego jak telewizja to dlaczego nie wykorzystać jej do uzdrawiających przekazów? Teraz mamy internet i nowe możliwości.

Nie tylko medycyna konwencjonalna idzie z postępem, również ta alternatywna czy jak ją nazywają niekonwencjonalna. Przykładem tego może być strona internetowa Pana Zbigniewa Nowaka, znanego między innymi z telewizyjnego uzdrawiania. Na stronie „Kontakt mentalny” znajdujemy dokładną instrukcję „trzech gestów” i przede wszystkim link do dużego zdjęcia Pana Nowaka, w które należy się wpatrywać. I tylko czekać jak wszelkie dolegliwości ustąpią. Jakby nie patrzeć zrobienie tych gestów dla każdego nałogowego internauty jest bardzo dobre, zawsze to mini gimnastyka rąk zmęczonych klepaniem w klawisze. :)

zrzut-nowak

Co jeszcze daje nam strona Pana Nowaka? Poza najważniejszą rzeczą w postaci uzdrawiającej energii można dokonać zakupu produktów energetycznych takich jak kalendarze, miód, „zdjęcie od serca”, plakat na ścianę i deseczkę do energetyzowania wody. Czyli poza uzdrawianiem przez internet, ci bardziej tradycjonaliści mogą sobie zafundować gadżety nieco bardziej realne.

Nie chciałabym w tym momencie zaprzeczać istnieniu jakiejś uzdrawiającej energii, choć bardziej jestem skłonna wierzyć w działanie typu placebo. Jak to dobrze określił profesor J. Aleksandrowicz z Katedry Psychologii, wyjaśniając dlaczego chory odczuwa poprawę – ”ponieważ bioenergoterapeuta troskliwie zajmuje się pacjentem, w związku z czym wiara w uzdrowienie znacznie rośnie i jednocześnie wzrasta placebo pacjenta.” (źródło – kobieta.wp.pl)

Jest oczywiste, że chorzy ludzie chwytają się wszystkiego w krytycznych momentach i sama pewnie bym nie zaprotestowała na doenergetyzowanie mnie lecz na pewno nie przez internet czy zdjęcie. Monitor, który leczy?? O nie, w to nie wierzę. Chociaż tak jest taniej bo indywidualna wizyta u Pana Nowaka droższa jest od konsultacji profesora medycyny, to „jedynie” 250 PLN (źródło – http://www.rzeczpospolita.pl) Jaka jest różnica pomiędzy profesorem medycyny a uzdrowicielem bez medycznego wykształcenia (pomijając efekt leczniczy)? Uzdrowiciel rozmawia z chorym jak z człowiekiem a nie jak z przypadkiem chorobowym a tego brakuje każdemu, kto usłyszał, że jest chory. Co gorsze, lekarze o tym widzą i nie usiłują tego zmienić. Cytat z Wprost (polecam cały artykuł):

„- Medycyna tradycyjna jest zdehumanizowana, pacjent ma ograniczony kontakt z lekarzem, który swoje diagnozy opiera na wydrukach z aparatów diagnostycznych. Tymczasem chory szuka kontaktu z człowiekiem, będącym nie tylko źródłem wiedzy, ale też oparciem – mówi prof. Mieczysław Chorąży z Instytutu Onkologii w Gliwicach. – Osoby oferujące „usługi alternatywne” są zazwyczaj dość dobrymi psychologami, a pacjenci często są słabo wykształceni. To pozwala na nadużycia – wedle zasady: „Lud chce być oszukiwany, to oszukujmy go”. W ten sposób rodzą się niedorzeczne mity o bioenergoterapeutach leczących przez telewizor lub fotografię.”

Należałoby dodać jeszcze na końcu wypowiedzi przez internet.

Chyba odchodzę od tematu bo miało być o nowych technologiach „leczenia” a nie o samym fakcie popularności i skuteczności uzdrowicieli.

Zaglądając na archiwalne wersje strony Pana Nowaka natrafiłam na interesujący tekst, jednoznacznie wskazujący, że nie tylko zdjęcie pozwala nam na otrzymanie porcji uzdrawiającej energii przez internet ale nawet czytanie tekstów na niej. Cytat z archiwalnej wersji:

„Energia, która płynie do Ciebie podczas naszego kontaktu (nawet podczas czytania tego tekstu!) powoduje wzrost Twojej kreatywności i efektywności. Najważniejszy jest kontakt. On już nastąpił. Płynie energia. „

Niestety nic nie czuję, nawet pomimo tego, że jestem zwolenniczką nowych technologii i chętnie z nich korzystam.

1 Odpowiedź

  1. Gość: dusia, dlf190.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Zawsze się zastanawiałam jak patrzenie na zdjecie moze leczyc ? Zwykłe czerpanie korzysci z ludzkiego nieszczęścia, bo przeciez szukanie ratunku u uzdrowicieli jest szukaniem ostatniej „deski ratunku.” Dla ludzi smiertelnie chorych takie dawanie nadziej to grzech, czesto wydają oni ostatnie pieniadze zeby pojechac do takiego uzdrowiciela napić sie tej wody lub kupic zdjecie które ma ich uzdrowić i rozumiem że nic za darmo ale niech to zdjęcie kosztuje symboliczną cenę, niech cena wody pokryje koszty samej siebie, ale tyle co te niby medykamenty kosztuja to sie w głowie nie miesci .Dla mnie taki proceger jest nie ludzki nie ucciwy nie godny dobrego człowieka .
    Rozgoryczona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *