Zaraźliwe blogowanie

Czy blogowanie może być zaraźliwe? Oczywiście, że tak o czym świadczy ich coraz większa liczba w sieci.

Zastanawiam się czy w najbliższym czasie nie zacznie ich powstawać jeszcze więcej? Kiedy na zwykłych forach dyskusyjnych nie zawsze dzieje się dobrze, kiedy jak grzyby po deszczu powstają serwisy internetowe z wbudowanymi forami, przeciętny internauta może rezygnować z tych bardziej ogólnych form wypowiedzi, czytaj ogólno tematycznych for. Być może będzie wybierał jedynie fora tematyczne i właśnie blogi. Blogi, które piszą zarówno młodzi jak i ci bardziej wiekowi. A jakże :) przecież blogują osoby w pięknym wieku, dobrze po czasie w którym zazwyczaj przechodzi się na emeryturę. Przykład? Bardzo proszę – „Z życia seniorki” – blok Pani Halny.

Faktem jest, że osoby starsze mają na prawdę dużo do powiedzenia i robią to niezwykle ciekawie. Ich życiowe historie wzruszają, bawią a przede wszystkim są niezwykle ciekawe. Dodatkowo jest to pewien sposób na wypełnianie wolnego czasu, którego bywa mniej lub więcej ale na podzielnie się swoimi przemyśleniami na pewno zawsze się znajdzie. Przy okazji można wymienić się opiniami z innymi użytkownikami sieci a nawet nawiązać bliższe kontakty.

Swoją drogą czy wnuki babci blogerki nie będą dumne z tego, że tak świetnie radzi sobie z nowymi technologiami? Byłyby wyjątkowymi dziwadłami gdyby tak nie było, choć… Słyszałam już głosy jak to wnuki mówią – babcia do szydełka i pierogów a nie do komputera. Takiej babci radziłabym robić jeszcze więcej! ale nie pierogów :)

Sama zaczęłam pisać bloga juz dość dawno i pewnie nie jedna osoba zastanawiała się czy nie mam za dużo czasu? Otóż nie mam go za dużo bo nie mam już 18 lat i waśnie dlatego robię coś ponad. Nie chcę aby to co zostało przeleciało jako replay tego co było, choć nie było złe. :)

„Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli.” – Paulo CoelhoWracając jednak do blogów i tego czy mogą być zaraźliwe stwierdzam, ze mogą. Jakiś czas temu zaraziłam pisaniem bloga, a przynajmniej tak mi się wydaje, przyjaciółkę – „Zwariowana gospodyni” (to zwariowana powinno być dwa razy w „”). Czy jest to dla niej przyjemność, czy daje jakąś satysfakcję? Trzeba by ją o to zapytać.

Być może znalazłyby się jakieś inne osoby które zainspirowałam?

Ostatnio, co było dla mnie zaskoczeniem, bloga zaczął pisać nawet mój mąż i bardzo jestem ciekawa czy wytrwa w tym? Wiem, że swoją wiedzą komputerowo – internetową mógłby stworzyć dobry poradnik, wiele osób mogłoby skorzystać. Nie wiem tylko dlaczego zapożyczył sobie tytuł „Moje fusy” z moich zakładek?

5 komentarzy

  1. peppers01 napisał(a):

    Chociaż sam od jakiegoś prowadzę kilka własnych blogów nie podzielam entuzjazmu dotyczącego coraz szerszego grona osób je piszących. Oczywiście możliwość pisania bloga jest przejawem praktycznie nieograniczonej wolności wypowiedzi, którą niektóre osoby bardzo sobie cenią. W prosty sposób pozwala również na wymianę własnych poglądów z wieloma osobami tak z Polski jak i z zagranicy. Są to oczywiste i niepodważalne zalety blogowania. Niestety obserwując to co dzieje się w sieci dochodzę do smutnego wniosku, że generalny poziom intelektualny zdecydowanej większości blogów jest żenująco niski. W efekcie internet jest coraz bardziej zaśmiecany przez różnego rodzaju blogi o wszystkim i o niczym. Przeważającej większości blogów naprawdę nie da się czytać. Nie dość, że są one pisane tragiczną Polszczyzną (często składają się ze zlepków niepowiązanych ze sobą zdań) to jeszcze poruszają tematy ogólnie mówiąc błahe i dla postronnego czytelnika zupełnie nieinteresujące, żeby nie powiedzieć nudne. Co gorsza właśnie te najgorsze wydawałoby się blogi mają (o dziwo!) największą poczytalność. Można z tego wysnuć smutny wniosek, że Polscy internauci są zbiorowiskiem wtórnych analfabetów, których największym zmartwieniem jest to, że przypaliły się im kotlety na obiad czy też że ich ukochany piesek zrobił kupkę na dywan. Zaś największym wydarzeniem dnia jest wiadomość, że przysłowiową Beatę z III piętra rzucił chłopak i ona teraz nie wie czy ma sobie podciąć żyły czy też może skoczyć z dachu.
    Nie wiem jak innych ale mnie taki stan blogów strasznie smuci i przeraża.
    Oczywiście można znaleźć w sieci naprawdę dobre blogi, pisane przez ludzi którzy naprawdę mają coś do powiedzenia. Niestety bardzo ciężko się do nich `dokopać` pośród ton `internetowych śmieci`. Zaś kiedy już nam się to uda okazuje się, że czytalność takiego naprawdę wartego poznania bloga sięga kilkunastu wejść dziennie podczas gdy czytalność bloga przysłowiowej blondynki, która nie wie czy na piątkową imprezę w klubie ma założyć żółtą czy zieloną kieckę sięga kilkuset wejść dzienne.
    Fakt ten (być może pośrednio ale jednak) świadczy w jakimś stopniu o naszym poziomie intelektualnym. Niestety wydaje się on podążać równią pochyłą w dół.
    Z blogów najbardziej lubię czytać specjalistyczne blogi tematyczne (tam przynajmniej ludzie wiedzą o czym piszą i starają się używać przy tym pełnych zdań powiązanych w jedną całość) oraz fotoblogi (każde, nawet wydawałoby się najgorsze zdjęcie ma w sobie jakąś magię). Resztę blogów (z małymi wyjątkami) staram się unikać szerokim łukiem
    Na koniec trochę reklamy własnej:
    fotki01.blox.pl/html
    pepikomentuje.blox.pl/html
    opiswiedzmina.blox.pl/html
    pepitube.blox.pl/html

  2. Nie wiem czy powinnam się poczuć jak przysłowiowa blondynka z wtórnym analfabetyzmem? Nie, nie czuję się. :)

    Większość czytelników blogów wie, że wystarczy kliknąć na login komentującego aby obejrzeć jago profil a co za tym idzie listę jego blogów, nie ma potrzeby dodawania ich listy (co prawda mocno skróconej) w komentarzu. No chyba, że jest to dość nieudolna próba zdobycia większej liczby wejść?
    Swoją drogą ktoś kto tak dobrze pisze i ceni sobie dobre pisanie może powinien się nieco bardziej postarać i nie kopiować do komentarza notki z własnego bloga a napisać to jednak innymi słowami?
    Co do pisania blogów to trzeba przyjąć też fakt, że nie każdy pisze go dla całej rzeszy internautów, czasem te bardziej osobiste blogi są formą kontaktu ze znajomymi, przyjaciółmi. Kto powiedział, że trzeba to robić przez komunikator czy NK? Wiele osób traktuje pisanie bloga jako odskocznię od czasem szarej, czasem smutnej i ciężkiej rzeczywistości. Jedni relaksują się przy grach komputerowych a inni pisząc na przykład o swoim zwierzaku. Co w tym złego? Życie i wszelkie poważne sprawy tego świata czasem potrafią bardzo zmęczyć i nie ma co się dziwić, że wiele osób chce od tego odpocząć w wybrany przez siebie sposób.
    Na szczęście każdy internauta ma możliwość wyboru, czyta to co mu odpowiada.

    Piszesz – „…poruszają tematy ogólnie mówiąc błahe i dla postronnego czytelnika zupełnie nieinteresujące, żeby nie powiedzieć nudne.” Dla mnie na przykład opisy gier są nudne ale czy to oznacza, że blogi o takiej tematyce nie powinny istnieć? A słowa – „Polscy internauci są zbiorowiskiem wtórnych analfabetów” pozostawię bez komentarza.

    I jeszcze jedno skoro jest mowa o poprawnym pisaniu. „Czytalność”?? Nie ma takiego słowa.

    Chętnie napisałabym więcej na ten temat ale muszę lecieć polukrować świąteczną babkę :)

  3. peppers01 napisał(a):

    Nawet Pani nie wie jak się cieszę z odpowiedzi na mój komentarz.
    Jeśli chodzi o `blondynkę` to specjalnie określiłem ją jako przysłowiową aby podkreślić fakt, że nie piję w tym przypadku do nikogo konkretnego. Do Pani zaś tym bardziej. Moją intencją było jedynie ogólne nakreślenie pewnej tezy dotyczącej większości (Znowu nie piję do nikogo konkretnego. Interesuje mnie ogół nie zaś poszczególne jednostki) osób piszących lub czytających blogi.
    Naprawdę można kliknąć na link z pseudonimem autora aby wyświetlić informacje o nim oraz listę prowadzonych przez niego blogów? Jak widać człowiek uczy się całe życie. Chociaż nie za bardzo wiem w jakim celu miałbym zaglądać do czyjegoś profilu. W sieci każdy jest anonimowy i może pisać o sobie co tylko zechce. Dopiero realne życie (realna znajomość) weryfikuje jakim jest się człowiekiem. Z tego też powodu uważam, że zaglądanie do czyjegokolwiek profilu w sieci jest bezcelowe. Nigdy nie wiemy czy kryje się za nim prawda, skrywane od dawna kompleksy, czy też stek wierutnych kłamstw. Do Pani profilu również nie zaglądałem. Nawet nie przeszła mi przez głowę taka myśl. Mimo, że Pani blog (jako jeden z niewielu) nawet mi się podoba. Dobrze się go czyta i ma ładną, stonowaną oprawę graficzną.
    Zamiast czytać złożony z kilku zdań profil zdecydowanie bardziej wolę zaprosić Panią na kawę. Jeśli oczywiście będzie miała Pani ochotę na takie spotkanie. (peppers@orange.pl)
    W tym miejscu muszę Panią zdziwić i być może nieco zmartwić. Nigdy nie stwierdziłem, że dobrze piszę i nie zamierzam tego robić. Bardzo daleko mi do poprawnej polszczyzny oraz zdecydowanie brak mi odpowiedniego zasobu słów. Z tego też powodu bardzo rzadko decyduje się na napisanie czegokolwiek. Jeśli zaś chodzi o wklejanie notek to gdyby zechciała Pani spojrzeć na godziny mojej aktywności w sieci szybko doszłaby Pani do wniosku, że było dokładnie odwrotnie niż w tej chwili Pani uważa. Otóż mój poprzedni komentarz napisałem na gorąco po przeczytaniu Pani wpisu. I dopiero ten komentarz wkleiłem sobie do mojego bloga. Tak na pamiątkę. Zresztą był on na tyle ogólny, że mogłem sobie na to pozwolić. (obecny komentarz na pewno nie pojawi się na moim blogu)…

  4. peppers01 napisał(a):

    …Pisze Pani, że każdy ma prawo pisać o czymkolwiek i dla kogokolwiek. Tak, ma Pani całkowitą rację. Na tym polega wolność. Takie są nasze prawa. Nawet przez myśl mi nie przeszło aby to kwestionować. Jeśli jednak ktoś pisze dla znajomych czy dla rodziny to moim zdaniem powinien zabezpieczyć swojego bloga odpowiednim hasłem tak aby miała do niego dostęp jedynie ograniczona liczba osób. W końcu skoro ktoś pisze dla rodziny to jego lepsza lub gorsza twórczość, jego głębsze lub płytsze przemyślenia nie muszą innym zaśmiecać wyników wyszukiwania w przeglądarce. To po pierwsze. Po drugie zawsze istniało i będzie istnieć garfomaństwo i mitomaństwo. O ile jednak przed nastaniem ery blogów problem ten był marginalny gdyż wszelkiej maści grafomani i mitomani nie mieli możliwości zaprezentowania swojej radosnej (czasem niedocenianej) twórczości szerszemu gremium o tyle w chwili obecnej, moim skromnym zdaniem, urasta on do rangi wielkiego problemu. Uważam, że zdecydowana większość blogów jest pisana właśnie przez, zawsze liczne, rzesze wszelkiej maści grafomanów i mitomanów. Przez to podkreślany przez Panią wolny wybór tego co chcemy przeczytać staje się trochę iluzoryczny. Chcą nie chcąc jesteśmy codzienne bombardowani niezliczoną ilością grafomańskich notek. Pośród niech zaś naprawdę bardzo ciężko jest wyszukać cokolwiek godnego naszej uwagi. Ja przynajmniej nie posiadłem takiej umiejętności.
    Pisząc o analfabetyzmie internautów znowu miałem ma myśli ogół a nie poszczególne jednostki. Co więcej chciałem się w ten sposób odnieść (jak widać nie zrobiłem tego dość wyraźnie) nie bezpośrednio do poziomu intelektualnego internautów lecz do tego jaki wniosek o tymże poziomie intelektualnym mogłaby wyciągnąć postronna osoba, która po raz pierwszy zdecydowałaby się na czytanie blogów. Oczywiście przy założeniu, że osoba taka nie byłaby tak biegła jak Pani w przeszukiwaniu zasobów sieci i przy wyborze dostępnych do przeczytania blogów była by zdana na `ostatnio dodane notki`, `najczęściej czytane` , `najpopularniejsze` itp. Jestem gotów założyć się, że osoba ta w zdecydowanej większości natrafiłaby na niegodne uwagi i bardzo słabe merytorycznie notki.
    Na koniec pozwolę sobie na dwie małe złośliwość. Chociaż właściwie będzie to jedna mała złośliwość i jedno niedyskretne pytanie. Otóż wymawia mi Pani, że nie ma takiego słowa jak `czytalność`. Ja zaś użyłem takowego w moim poprzednim komentarzu. Fakt, takiego słowa nie ma. Nie potrafiłem jednak zastąpić go żadnym innym (bardziej poprawnym). `Ilość odsłon`, czy `ilość wejść` jakoś mi tutaj nie pasowały. Zresztą mój komentarz (tak poprzedni jak i ten) prawdopodobnie pełen jest jeszcze większych błędów gramatycznych i językowych. Zawsze jednak bawi mnie gdy ktoś komu niezbyt podoba się czyjś wpis nie mając już w zanadrzu żadnych argumentów aby jeszcze dogryźć jego autorowi zaczyna czepiać się pojedynczych słówek czy przecinków. To jest jakieś takie urocze .
    Już naprawdę na koniec zapowiedziane wcześniej pytanie. Dlaczego zdecydowana większość osób piszących blogi kończy swoje notki stwierdzeniem, że muszą już biec, bo mają do wykonania jakąś czynność (najczęściej kuchenną) ? Czy jest to jakiś rodzaj tajnego kodu dla wtajemniczonych? Rodzaj dziwnego poczucia humoru? Podkreślenia wielkiej wagi spraw kuchennych? Może ktoś będzie tak dobry i wytłumaczy ten fenomen czarno na białym prostemu człowiekowi.

  5. Za zaproszenie na kawę dziękuję, nie skorzystam bo również zdaję sobie sprawę z anonimowości w sieci i trzeba naprawdę wielu słów aby mieć jako takie pojęcie o człowieku (czasem być może błędne).
    Co do czasu wstawiania tej samej notki, godziny wpisów wskazują jednak na to o czym pisałam, może to kwestia późniejszego wysłania ale to w końcu nie jest najbardziej istotne. Przecież sama wspominałam o jakiejś tam wolności.
    Prawdę mówiąc nie zauważyłam aby większość blogerów kończyła swoje notki informacją, że muszą iść coś zrobić w kuchni a już na pewno nie mężczyźni. Może czytam inne blogi?
    W zasadzie nie korzystam z wyszukiwarek w celu znalezienia ciekawych blogów, raczej polegam na ocenie innych blogerów, którzy sami piszą tak jak mi to odpowiada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *