Spacerkiem po urzędzie

Właśnie wróciłam ze „ścieżki zdrowia” czyli z urzędu miasta. Nie wiem dlaczego tak jest, ale jak we wszelkich innych urzędach, do których zaglądam idzie ku lepszemu, interesanci uzyskują dobre informacje od kompetentnych urzędników, tak w urzędzie miejskim mojego miasta dalej człowiek nałazi się zanim coś załatwi.Nie wiedząc gdzie mam iść w swojej sprawie, właściwe dwóch, podeszłam do informacji. Okazało się, że pani siedząca w miejscu z napisem Informacja nie potrafi mi odpowiedzieć, musiała podzwonić tu i ówdzie i po chwili, poinstruowana odgórnie, powiedziała mi gdzie mam się udać z moimi papierkami. Poszłam pod wskazane miejsce, dowiedziałam się, że muszę zanieść jeden papierek osobiście na IV piętro, natomiast drugi mogę złożyć na dole. Na dole okazało się, że trzeba iść do góry, a na górze. że trzeba iść na dół. Gdy to co miało być na dole zaniosłam do góry, okazało się, że jednak pani tam też tego nie chce i muszę znowu zanieść na dół, choć, jak mi powiedziała, i tak to dzisiaj trafi z dołu na górę.

Rozumiecie coś z tego? Ja też nie. Całe szczęście, że w UM jest winda bo gdyby nie to, to nasz UM mógłby pretendować do tytułu urzędu przyjaznego zdrowiu fizycznemu (psychicznemu na pewno nie).

1 Odpowiedź

  1. faceokey napisał(a):

    przynajmniej już nie ma Pań popijających herbatę ze szklanki i palących papierosy w trakcie pracy:) Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *