Program partnerski

Działając trochę w internecie czasami przychodzi ochota dorobienia paru groszy i tu pojawiają się, dla skromnych blogerów, programy partnerskie. Przyznaję, że miałam i mam do czynienia z takimi. Ostatnio mając na uwadze kociego bloga postanowiłam sprawdzić program partnerski Partneris, gdzie znalazłam sklep internetowy z stosunkowo tanimi akcesoriami dla zwierząt. Zapisałam się, po dwóch dniach dostałam odpowiedź potwierdzającą aktywację.

Powiem krótko, czegoś gorszego jeszcze nie widziałam. Jeśli ktokolwiek bierze się za tworzenie programów partnerskich to niech to robi dobrze!

Do każdego programu trzeba rejestrować się oddzielnie, a co za tym idzie statystyki i wypłaty też nie są łączone. Po zarejestrowaniu do jednego z programów, jedyne co mamy do dyspozycji to prosta tabelka ze statystykami:

program partnerskiA jeśli prowadziłabym stronę internetową o kotach i jednocześnie pisała bloga o takiej tematyce?

Jak mogłabym sprawdzić, na której z nich mam częstsze wejścia, większe przychody? No cóż, prawdopodobnie zakładając dwa oddzielne konta. Po co Partneris ma się trudzić skomplikowanym tworzeniem kanałów? Skoro partner chce mieć takie dane to niech sobie sam zbiera i zestawia.

Kolejna „ciekawostka” to brak możliwości podglądu i edytowania swoich danych, aby to zrobić trzeba pisać maila. Skąd mam mieć pewność, że ktoś się nie pomyli zmieniając je, jak mam to sprawdzić? A jak wyglądają materiały reklamowe oferowane przez Partneris?  W programie, który mnie zainteresował dostałam mailem malutki butonik i link partnerski  do głównej strony, z komentarzem, że za jakiś czas będą banery. Obejrzałam jak to wygląda u innych, współpracujących sprzedawców. Są do pobranie jakieś grafiki, ale nawet nie przygotowano kodów do wstawienia na stronę. Być może, nie wczytywałam się zbyt dokładnie, nie można hotlinkować grafik? Wynika z tego, że jedynym zadaniem serwisu, z „własnym, autorskim oprogramowaniem”, jest umieszczanie informacji o dostępnych programach i wstawianie grafik do pobrania. O resztę niech partner sam się martwi. O, zapomniałam, wypłaty też robią, oczywiście oddzielnie dla każdego programu.

Na stronie Partneris można przeczytać:

„W odróżnieniu od wielu innych sieci partnerskich unikamy prezentowania ofert sprzedawców poprzez wyświetlanie bannerów, nie korzystamy z adserwera, koncentrując się na innych narzędziach zwiększających wiarygodność ofert sprzedawców prezentowanych na stronach partnerów.”

Hmm, zastanawiam się o jakich to innych narzędziach mowa skoro do pobrania są jedynie. banery??

W innym miejscu czytamy:

„W zarządzaniu siecią partnerską stawiamy na jakość, nie zaś na ilość witryn partnerskich. Starannie weryfikujemy witryny przystępujące do programu partnerskiego, dbamy o to, by partner posiadał stronę dobrze korespondującą z tematyką strony sprzedawcy i z produktem lub usługą reklamowanym poprzez program.”

Bardzo dobrze, jakość jest niezmiernie ważna, ale czy nie powinna ona dotyczyć obu stron?

3 komentarze

  1. robertlotse napisał(a):

    Coś ściemniają i tyle ;)
    Skoro mają własne „autorskie oprogramowanie” ale już bez adserwera :) i wiele rzeczy robią ręcznie to jednak nie za bardzo bym ufał tej ich zręczności ;)

  2. prwimmer napisał(a):

    Chyba trochę skuteczniejsze od programów partnerskich są sieci reklamowe – AdTaily, Blogvertising, YellowGreen. Gazeta miała zawsze bardzo życzliwy stosunek do stworzaków i promuje psio-kocie blogi, więc to daje większą szansę na pozyskanie ogłoszeń od firm – „myślisz, że śpię, a ja nie śpię, ja się wyleguję”. Może warto rzucić okiem, jak się tam sprawa przedstawia.

  3. Coś już o tych sieciach reklamowych obiło mi się o uszy :) muszę poczytać. A koci blog mam na innej platformie blogowej, na Bloggerze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *