„Urok” kolejek pozostał

Dzisiaj nie będzie o kijach ale jakiś tam związek z nimi jest. Jakby nie patrzeć do chodzenia z nimi dobrze jest mieć sprawne, między innymi, barki. Jak wspominałam wcześniej mam z jednym mały problem. Leczę się już całe miesiące, efektu najmniejszego nie ma. Dostaje prochy, które bardzo skutecznie dziurawią mi żołądek i teraz sama się zastanawiam czy w ogóle je łykać?

Nie chciałam jednak pisać o moim barku tylko o tym z czym spotykam się będąc raz na dwa tygodnie w przychodni.
Po pierwsze pan doktor przyjmuje kiedy mu to pasuje, nie ma określonego dnia ani godzin. To pacjenci muszą wydzwaniać przed wstępnie uzgodnionym terminem i pytać czy doktor będzie. Jak nie, dostają kolejny termin i tak w kółeczko, dzwonią. dostają terminy. Kiedy już wreszcie mają pewny termin, wyznaczona jest jedna godzina zbiórki w danym dniu dla wszystkich. Siedzieć i czekać na wezwanie!
Nie wiadomo kiedy kto zostanie na lekarski dywan zawołany, chcesz się leczyć. czekaj cierpliwie. A nie daj Boże wychodzić do kibelka, jak cię zawołają i nie będziesz obecny kartoteka spada na spód całej kupki.

Warowałam dzisiaj jak pies pod gabinetem ponad trzy godziny. Potem pięciominutowa wizyta, kolejna recepta na prochy, skierowanie na zabiegi (oczywiście w połowie płatne) i do zobaczenia za dwa tygodnie.

Koszmar! Czy na prawdę tak trudno lepiej to zorganizować? Czy nie można pacjentów zapisywać choć w przybliżeniu na godziny?
No tak ale w takim układzie panie z okienka musiałby ciut więcej popracować a pewnie za zapisywanie na godziny im nie płacą? A już wykazanie się odrobiną własnej inicjatywy przekracza wszelkie możliwości tych pań. Po co? Cóż mają innego do roboty ludzie z dolegliwościami? Niech siedzą sobie i odpoczywają.
Troskliwość naszej służby zdrowia (czyt. jego personelu) nie zna granic a ja jeszcze śmiem narzekać?!

Dlaczego można jednak czasem natrafić na obiekt służby zdrowia gdzie wszystko jest doskonale zorganizowane? Przecież i takie są, sama miałam okazje się o tym przekonać. Jednak w większości największy problem to kompletny brak organizacji. Jeden wielki chaos, traktowanie pacjenta jako zło konieczne. Konieczne oczywiście do pobrania comiesięcznej pensji.

przychodnia_humor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *