Poświąteczne spalanie kalorii

Święta jak to święta, zazwyczaj łączą się z pewnym namiarem kalorii, choć nie koniecznie z obżarstwem. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy już tak dla zasady, wcale nie jedząc zbyt dużo, stękają i narzekają jak to czują się przejedzeni. Te czasy chyba już minęły, kiedy w ciągu roku, na sklepowych półkach była tylko dynia w occie, u rzeźnika same haki? Teraz, kiedy wszystko jest dostępne, odnoszę wrażenie, że świąteczne przejedzenie nie ma już miejsca w takim stopniu jak kiedyś? Tradycji musi się jednak stać za dość, jak święta to o przejedzeniu mówić trzeba. Ja wyłamuję się z tej „tradycji” :) i piszę… nie przejadłam się!

Czy święta Bożego Narodzenia powinny nam kojarzyć się z obfitością na stole? Czy to powinno być najważniejsze?? Chyba nie, a jednak podczas rozmów wygląda na to, że tak właśnie jest. Choć widać pewne zmiany, nie wiem czy nie wymuszone trochę programem telewizyjnym, z corocznym przeglądem powtórek filmów z Kevinem na czele, bo przy sprzyjającej pogodzie spotyka się całkiem dużo spacerowiczów. Pełne półmiski, piloty od telewizorów, zostają zamieniane na wygodne buty. I bardzo dobrze! :)
Sama bardzo chętnie ruszyłam wczoraj i dzisiaj na Nordic Walking, pogoda super więc dlaczego nie? Trzeba było przetestować intensywniej świąteczne prezenty, nowe buty i ekstra skarpety. Hmm. jakoś rok temu nie pomyślałabym, że tego typu prezenty będą mi sprawiać radość? A jednak, więc chyba faktycznie coś w tym kijkowym uzależnieniu jest? :)

Gliwice

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *