Chce mi się

Dzisiejszy wpis dedykuje tym, którym się nie chce. Nie żebym chciała krytykować kogokolwiek, pragnę jedynie napisać jak to bywa z tym „chceniem” i „niechceniem”.
Niedawno usłyszałam pytanie czy mi się chce maszerować w takie zimnisko? Czy nie lepiej poczekać do wiosny, kiedy będzie zielona trawka, ptaszki będą ćwierkać no a przede wszystkim będzie cieplej? Moja odpowiedź w cale nie brzmiała tak. :)

Kiedy za oknem faktycznie jest zimno, sypie śnieg a do tego mocno wieje to zastanawiam się czy iść, czy może zostać i posiedzieć przed komputerem? I czuję takie mieszane odczucia, lubię chodzić z kijami ale w taką pogodę? Wygląda na to, że jednak nie bardzo mi się chce?

Dzisiaj pogoda nie wyglądała zachęcająco ale powiedziałam sobie idę! Kiedy tylko wyszłam z domu, poczułam na policzkach silny wiatr a na rzęsach białe, śniegowe  koronki. Pomyślałam – chyba trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby w taką pogoda iść na spacer!? No ale skoro już wyszłam?

Dotarłam do parku, gdzie dzisiaj postanowiłam rozpocząć marsz.

nordic walkingNo to w drogę!
W pierwszym momencie miałam ochotę wejść do dużej dziupli, tam by przynajmniej nie wiało, niestety na oko wyglądała na zbyt ciasną. ;)

nordic walkingPo pierwszych kilkudziesięciu metrach okazało się, że wiatr zupełnie nie przeszkadza, śnieg również, zresztą i tak za chwilę przestał sypać. Było mi ciepło bo ubrałam się w sam raz a buty, o których niedawno pisałam, zapewniały poza komfortem takie ciepło, o którym w normalnych kozakach można pomarzyć. Otoczenie zmieniło swoje barwy na znacznie przyjemniejsze, zaczęło się chcieć.
Ciekawe, jak w ciągu kilkunastu minut potrafiłam zmienić nastawienie. To chyba zasługa kijków a może wydzielających się endorfin, zwanych hormonami szczęścia i określanych też jako „wewnętrzna morfina”? :) Coś w tym jest. Zainteresowanym polecam artykuł „Endorfiny .hormony szczęścia?”

Pogoda podczas dzisiejszego marszu była coraz przyjemniejsza, dlatego nieco wydłużyłam zaplanowaną trasę. Widoki podobne do poprzednich, nie robiłam zbyt wielu zdjęć. Pokażę jedynie kaczki nad rzeką, siedziały zmarznięte bidule na śniegu w rządkach. Ciężki to dla nich okres.

nordic walkingWróciłam do domu zadowolona z tego, że jednak pomimo początkowej niechęci poszłam. Wystarczy odrobina samozaparcia aby pokonać pojawiającą się niechęć, która dopada każdego z nas. Wierz mi drogi czytelniku, chwila ruchu i „nie chce się” zamienia się w „chce”.

2 komentarze

  1. rozwojownik napisał(a):

    Widzę, że spacerek się udał :) A pogoda… Ludzie szczęśliwi nie zwracają na nią uwagi :)

  2. ambrapl napisał(a):

    Ja jestem niestety z tych co to im się nie chce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *