Za moich czasów…

Za moich czasów internet… no właśnie jaki był?

Przede wszystkim był darmowy, mówię tu o zawartości a nie o dostępie do niego. Tworzony przez ambitnych pasjonatów, początkowo tylko dla „wybranych”, może z mniejszą zawartością informacji ale z korzyścią dla jej jakości i poziomu użytkowników. Teraz internet dostępny jest właściwe dla każdego, nawet pięciolatki z niego korzystają, mamy więc użytkowników na różnym poziomie zarówno intelektualnym jak i kulturalnym W przeciwieństwie do telewizji, w internecie mamy możliwość wyboru zawartości i to jest jego ogromną zaletą.

Przypominają mi się w tym momencie słowa Stanisława Lema „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”

No cóż, nie możemy oczekiwać, że będą wśród nas sami inteligenci? Zresztą jak nudny byłby wtedy świat? :)

Prawdę mówiąc nie chciałam pisać o użytkownikach internetu a bardziej o tym co nam serwuje a przede wszystkim w jakiej formie. Za moich czasów… nie wiem czy tym tekstem strasznie nie postarzam się? Nie ważne :) faktem jednak jest, że w internecie wszystko było darmowe i chyba taka właśnie idea towarzyszyła jego początkom? Ponieważ wszystko ulega komercjalizacji dlaczego miałoby być inaczej z siecią? Nawet w kościele odeszło do lamusa „co łaska”.

Na stronie kopalniawiedzy.pl przeczytałam takie słowa:

„Barry Diller, dyrektor firmy IAC (InterActiveCorp), firmy internetowej posiadającej 35 marek i obecnej w 40 krajach, uważa, że dni bezpłatnego dostępu do treści w Internecie powoli dobiegają końca. Podczas konferencji Advertising 2.0 Diller, którego przedsiębiorstwo przynosi rocznie 1,5 miliarda dolarów przychodów, powiedział, iż w ciągu 3-5 lat za dostęp do wartościowych treści trzeba będzie płacić. Fakt, że obecnie za większość treści nie płacimy to, zdaniem Dillera, kwestia historycznego momentu, która zostania skorygowana.

Obecnie Sieć znajduje się w stanie kreatywnego chaosu, który potrwa jeszcze kilka lat. W tym czasie najwięksi gracze będą wprowadzali opłaty za coraz więcej treści i usług, a internauci zapłacą, jeśli tylko będą przekonani co do wysokiej jakości treści.”

A jak to się ma w odniesieniu na nasze, polskie warunki? Z tym, że właściciele serwisów będą wprowadzać coraz częściej opłaty zgodzę się bo przecież już to widać. Co do drugiego? Obawiam się, że u nas nie będzie zbyt wielu chętnych do płacenia skoro można znaleźć to samo lub prawie nie płacąc ani grosza.

Póki co autorzy i właściciele stron starają się uzyskać jakieś przychody poprzez reklamy. Nie ma się czemu dziwić, chcą mieć z włożonej pracy jakieś profity i jest to jak najbardziej normalne.

Duże serwisy zaczynaj być dosłownie zalewane reklamami, są coraz większe, coraz bardziej agresywne, żeby nie powiedzieć dosadniej. Czym więcej ich jest, czym bardziej stają się dokuczliwe, tym bardziej, zupełnie świadomie, internauci omijają je. Sama szukając czegoś w necie nie raz, nie dwa klikam w niezbyt natarczywe reklamy z interesującą mnie treścią. Jeśli jednak wyskakuje mi coś, co zasłania cały ekran a przede wszystkim treść, nie patrzę na jej zawartość a jedynie szukam magicznego „x” aby to zamknąć. Więc pytam jaki mają sens reklamy tego typu? Chyba że chodzi o przypadkowe kliknięcia? Szczerze powiem, że jeśli gdzieś zbyt natrętne reklamy pojawiają się nagminnie, zazwyczaj przestaję w to miejsce zaglądać. Szkoda mi mojego czasu na klikanie w krzyżyki.

Kiedyś były niewielkie reklamy tekstowe, potem pokazały się graficzne a teraz mamy płachty 700x 200, nie wspominając o brandmarkach. Co ciekawe, tego typu mega reklamy pojawiają się głównie w bardzo dużych serwisach.

Potrzebują więcej funduszy na utrzymanie i wypłaty dla pracowników? Zapewne tak, zastanawiam się tylko czy w tych serwisach nie pracuje zbyt wielu ludzi? Czy nie robią się z tego takie nasze urzędy?

I tak kombinują, wymyślają co by tu jeszcze nowego wprowadzić, żeby ściągnąć kasę od internautów. A to zwykłe, tandetne buźki w czacie, to znowu wirtualne prezenciki… i tak dalej, i tak dalej. Czy internauci są tym zachwyceni, korzystają z tego? Trudno mi ocenić, osobiście bardzo wątpię aby było wielu chętnych na takie bajery. W wielu przypadkach wręcz odstrasza to użytkowników i nawet jeśli zostają to na zasadzie zasiedzenia.

Płatne treści w internecie mogą mieć sens jedynie w przypadku ich niepowtarzalności, kto chce płacić za coś co jest dostępne bezpłatnie i co warto podkreślić, legalnie?

1 Odpowiedź

  1. slawnw napisał(a):

    Jak miło przeczytać, że już się tworzy nowy folder pt. „za moich czasów…” ;))

    To raczej normalne, że im więcej „życia” przenosić się będzie do darmowego z założenia internetu, to tym większa będzie potrzeba wyciągnięcia z tego medium konkretnych, finansowych korzyści. Czy ja mam uwierzyć, że umożliwienie pisania mi bloga powstało z altruistycznej potrzeby uatrakcyjnienia mi życia? Aż tak naiwny nie jestem. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *