Kijem w błoto

Wczoraj, przy pięknej pogodzie, wybrałam się do lasu, ponownie w poszukiwaniu wiosny. Temperatura dopisała, wreszcie można było maszerować w cieńszym ubraniu, bez czapki szalika itp. Nadchodząca wiosna była wyczuwalna niestety jedynie poprzez temperaturę, ubita ziemia na alejkach okazała się miękką papką.
Ogromne ilości śniegu, jakie spadły tej zimy, zamieniły się wraz z nadejściem wyższych temperatur, w równie wielkie ilości błota i kałuż. Znacznie lepiej było maszerować skrajem lasu niż drogą i jak sama zobaczyłam, inni kijkarze tak właśnie robili. Tak, mimo tak paskudnych dróg można było spotkać miłośników błotnych kąpieli, zaopatrzonych w dwa kije. :) Po wymianie pozdrowień, zazwyczaj padały pytania – Jak jest tam dalej, da się jakoś przejść?
Czy się dało, czy też nie, wszyscy maszerowali z uśmiechem na ustach. Co tam jakieś błotko, jeśli są w miarę dobre buty nie ma to najmniejszego znaczenia. Właśnie wczoraj mogłam się przekonać, jak ważne one są, pomimo grzęźnięcia momentami w błocie, kiedy słychać było tylko miarowe „plask… plask…”, stopy pozostawały suche i ciepłe. Warto zainwestować w dobre obuwie, nawet nie wiem czy nie bardziej niż w same kije?

A tak wyglądały leśne alejki:

laslaslas
Na koniec, nieco przyjemniejszy widok, resztki zimy w postaci topniejącego śniegu, spływające do niewielkich strumieni. A niech płynie….

las

1 Odpowiedź

  1. marianna napisał(a):

    Bardzo lubię czytać reportaże ze spacerków,zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy.Jesteś taka pogodna.
    Pozdrawiam marianna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *