Uliczny instruktaż

Po ostatnich, deszczowych dniach, z wielką przyjemnością wybrałam się na Nordic Walking. Przemaszerowałam ponad 6km, ogrzewając się w ciepłych promieniach słońca. Dzisiejsze wyjście nie było odkrywaniem nowych ścieżek, lecz kolejną wizytą u łabędzi. Muszę przyznać, że cudownie jest zatrzymać się przy nich na chwilę, zrelaksować, odrzucić codzienne myśli, skupić na ich dostojnych i pełnych gracji ruchach. Łabędzie mają się dobrze, co widać na kolejnych zdjęciach :)
Gliwice łabędzieGliwice łabędzie

Kaczek jest w tym roku jakoś mniej, ale też mają się dobrze.
Gliwice kaczki
Zanim dzisiaj doszłam do miejsca, gdzie zaczynam marsz z kijkami, musiałam przejść przez główną ulicę Gliwic. W pewnym momencie słyszę za sobą wołanie – Proszę pani! Proszę pani!! Obracam się i widzę kobietę, mniej więcej w moim wieku, machającą do mnie ręka. Widać o coś chciała zapytać? Chyba już przyzwyczajam się do tego, że jestem zaczepiana i pytana o kije. :) Gdyby tak ktoś nas sfilmował, byłoby się pewnie z czego pośmiać.

Pani dostała zalecenie lekarskie zrzucić ileś tam kilogramów, a ponieważ… kocha jeść ;) lekarz zaproponował jej Nordic Walking. Problem w tym, ze kobieta nie ma zielonego pojęcia co to właściwe jest, jakie kije, jak chodzić itp., wie jedynie, że Nordic Walking to chodzenie z kijami.
No i zaczęło się wyjaśnianie co i jak. Ba, mało tego pokazywałam jak ma wyglądać rękawiczka, jak to się przypina, jak stawia się kije. Oczywiście, nie jestem instruktorem i może nie powinnam instruować, ale jak widzę „pajączki” to wolę już na dzień dobry przekazać choćby to niezbędne minimum.
Wygląda na to, że na ulicy zrobiłam mini wykład, co kupić, gdzie kupić i jak zacząć. Opowiadałam czy da się zrzucić przy tym kilka kilogramów, jak często i jak długo sama chodzę. W zamian za wskazówki zostałam zaproszona na kawę przy najbliższym, ewentualnym spotkaniu. Tak się składa, że pani pracuje bardzo blisko terenów po których często chodzę. Kto wie? Może się jeszcze spotkamy?

I tak sobie maszerując, już po pożegnaniu, pomyślałam, że spotykam na prawdę wiele osób zainteresowanych, często nie mających bladego pojęcia jak zacząć? I po co w ogóle zaczynać? Niby są jakieś zajęcia w Gliwicach, ale przede wszystkim zbyt mało się o nich mówi. Gdyby zostało to bardziej rozpropagowane, na pewno znalazłoby się wiele chętnych.
Cały czas chodzi mi po głowie, co zrobić aby to zmienić?? Przecież nie są potrzebne składki, opłaty aby razem pochodzić i przy okazji zarażać innych?
Może skrzyknąć jakaś nieformalną grupę? Nie bardzo mam tylko pomysł jak? Przecież nie będę chodzić po mieście i rozdawać ulotek? Mogłabym pisać więcej w internecie, proponować takie nieformalne spotkania ale… no właśnie, jest jedno duże „ale”. Pośród osób 50+ dość duża część zupełnie nie korzysta z internetu, tu jest problem.
Muszę o tym pomyśleć, choć kompletnie nie mam pomysłu od czego zacząć. :)

8 komentarzy

  1. marianna napisał(a):

    Dla mnie cudowne ze masz ochotę pomysł znajdziesz.
    Masz dwie młode dziewczyny może One wpadną na pomysł jak ośmielić babcie.Sama gdybym umiała uporać się z gadaniem męża też bym latała. Co z tego że mam 65 lat jeszcze nie umieram.
    Na razie latam bez kijków na zabiegi.Pozdrawiam serdecznie

  2. deni58 napisał(a):

    Po Twoim komentarzu widać, że chęci są, myślę, że wcale aż tak bardzo nie trzeba ośmielać? Może po prostu bardziej pokierować, pokazać, podpowiedzieć?

  3. mk napisał(a):

    Oczywiście jeśli ktoś nas pyta to jak najbardziej jest wskazane udzielenie odpowiedzi na miarę naszej wiedzy, umiejętności itp. I nie jest tu ważne czy jesteśmy instruktorami czy nie. Ważne są podstawowe informacje jakie przekażemy. Myślę, że nikt nie powinien oczekiwać, że go nauczysz poprawnej techniki (od tego są instruktorzy), ale na pewno możesz bardzo pomóc uniknąć takiej początkującej osobie podstawowych błędów.

  4. deni58 napisał(a):

    Staram się jak mogę i nigdy nie odmawiam, choć zawsze wspominam o jakiejś lekcji z instruktorem, reakcje bywają rożne, ale i tak najważniejsze są chęci. :)

  5. zabawki edukacyjne dla dzieci napisał(a):

    Tez kiedyœ ogarnia³am podobne rzeczy. Niestety w tej chwili mam ju¿ du¿o mniej czasu. Szkoda :9

  6. zabawki edukacyjne napisał(a):

    Pozdrawiam i powodzenia z nowymi wpisami na bloga!.

  7. hel napisał(a):

    Na początek: świetnie się czyta Twojego bloga! pozdrawiam serdecznie. Mnie na nordic walking „wrzuciła” kuzynka, teraz chodzę z sąsiadkami w trójkę, czasem kogoś zabraknie, ale to nic, za parę dni wraca. Najważniejsze to przełamać się (w mojej okolicy stanowimy ewenement, ale obserwują nas z sympatią), może właśnie pooglądać się wokół i… ktoś się znajdzie, tym bardziej, że to samo zdrowie, pozdrawiam chodzących :), a Ciebie Danusiu szczególnie, na Twojego bloga trafiłam przypadkowo ze strony forum nordic walking i nie żałuję ;)

  8. deni58 napisał(a):

    Dziękuję :) myślę, że i w moich okolicach z czasem przybędzie chodzących a co za tym idzie, znajdzie się towarzystwo. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnych odwiedzin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *