Czas i chęć – dwa argumenty przeciw… albo za

nudaCzasem spotykam się z komentarzami jak to mi dobrze, mam czas na Nordic Walking, a do tego jeszcze chce mi się chodzić! Są to dwie różne sprawy, znaleźć czas i chcieć. Ze znalezieniem czasu często jest mniejszy problem niż z tym drugim, choć pewnie bywają i odwrotne sytuacje. Bywa, że życie płata nam różne niespodzianki uniemożliwiające wyjazdy, a nawet krótkie spacery i właśnie dlatego warto sprawę „chcenia” przemyśleć.

Spotkałam się z komentarzami typu – „No jak mam chodzić? Kiedy? Przecież mam dom, rodzinę, dzieci, trzeba ich nakarmić, poprać, poprasować i tak dalej. Nie mam na to czasu, a jak już wszystko zrobię w domu,  jestem zmęczona, chcę odpocząć choć chwilkę przed telewizorem.”

To dość typowa sytuacja wielu kobiet w moim wiek, troszkę młodszych i starszych. Jak nie dzieci, to znowu wnuki czy opieka nad starszym rodzicem. Zdaję sobie z tego sprawę, że nie zawsze da się zorganizować trochę wolnego czasu, czasem wyjście do sklepu na zakupy jest problemem, dlatego warto o tym pomyśleć czy faktycznie teraz, kiedy da się go trochę wygospodarować, nie poświęcić go po części DLA SIEBIE.

Pamiętajmy o tym, że zarówno Twoja sytuacja, droga czytelniczko, jak i moja, w każdej chwili może zmienić się na mniej komfortową pod względem czasu i możliwości. Oby nie! Trzeba łapać chwile, mogą za szybko odejść, a wtedy tylko usiąść i płakać, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej? Oczywiście, nie mam tu na myśli jedynie uprawiania Nordic Walking, choć to akurat i zdrowe i przyjemne.
Nie martw się, że raz na jakiś czas rodzina będzie bez obiadu, przeżyją. Mąż nie znajdzie w szafie czystych skarpet? Trudno, nałoży wczorajsze, skoro nie potrafi obsługiwać pralki i nie przypomniał żonie, że skończyły się czyste. ;) Nie wszystko musi być na Twojej głowie, przecież myślenie to ćwiczenie szarych komórek, pozwól aby inni też je trochę poćwiczyli, to dla ich dobra.

Już wystarczy tego podburzania, bo zaraz posypią się komentarze :) nie chce podpuszczać, jedynie uzmysłowić uciekający czas i to jak go wykorzystujemy. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Warto zmobilizować się, zrobić coś ponad codzienne obowiązki. Możesz mi wierzyć lub nie, ale zapewniam, że czym więcej życiowej nudy, tym wolniej wszystko robisz. Pasją nakręca, daje Ci „turbodoładowanie”.

Pojawia się jednak ten drugi problem – „nie chce mi się”. Jak go rozwiązać?

Chyba tylko zaufać tym co postanowili zrobić coś więcej i mają z tego ogromną satysfakcję? Zastanowić się nad tym, skoro on potrafi, to dlaczego ja nie mogę? I najważniejsze, co podkreślałam już wcześniej, pamiętajmy, że życie różnie się układa, trzeba korzystać póki jest możliwość, kiedyś może być po prostu za późno. A jeśli już faktycznie brak argumentów… no cóż, niektórzy wolą jak życie przecieka im przez palce, w końcu to ich sprawa. Są ludzie, dla których największym szczęściem jest rosół i schabowy na niedzielny obiad, ale są i tacy, którym radość daje zupełnie co innego.

A na koniec, dla tych co jeszcze nie wiedzą, że może im się chcieć, piosenka „Jeden raz odwiedzamy świat”.

2 komentarze

  1. mk napisał(a):

    Całkowita racja, w 100%. Nawiasem mówiąc wczoraj też moja chęć była niewielka :) ale zmobilizowałem się o 19.00. Gdy jednak 10 min póżniej wyjeżdżałem na nordic zaczęło kropić i ciemne chmury przykryły niebo. Pomyślałem – bez sensu. A jednak … cd. na moim blogu :)

  2. deni58 napisał(a):

    Na pewno poczytam :) Dzisiaj, dla odmiany, wychodząc miałam piękną pogodę, potem zaczęło padać, ale i tak chodziło się świetnie! A słońce i tak wyszło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *