Pulsometr

Nordic Walking od pewnego czasu staje się coraz bardziej popularny. Chodzenie z kijkami doskonale wpływa na nasze zdrowie samopoczucie, pomaga pozbyć się nadmiaru kilogramów.

Chodzić może każdy, po parkach, lesie, plaży a nawet osiedlowych alejkach. Poprawia nam się krążenie krwi, wydolność płuc, wzmacniają mięśnie, poprawia gibkość ciała. Jednak w tym wszystkim nie należy zapominać o zachowaniu pewnego umiaru, zwłaszcza kiedy to… już nie te lata. Dobrze jest kontrolować swoje treningi, a dokładniej tętno, będące wykładnikiem pracy serca. Nie należy zbytnio przekraczać bezpiecznych granic.

Jak to kontrolować? Bardzo wygodnym urządzeniem jest pulsometr, w który wyposażone są niektóre modele krokomierzy, ale bywają bardziej specjalistyczne urządzenia, dokładniejsze i wygodniejsze.

W sklepach znajdziemy różne modele pulsometrów, w różnej cenie. Jednak dla dobrej kontroli pracy naszego serca warto być może zainwestować w coś lepszego? Serce mamy jedno, a prawda jest taka, że w przypadku zaczynających treningi w nieco późniejszym wieku niż 40 lat, może wyskoczyć jakiś problem kardiologiczny. Oczywiście jeśli już wiemy, że mamy wadę serca, nieodzowna jest konsultacja z kardiologiem, który poda nam na jak intensywny trening możemy sobie pozwolić. W takich przypadkach pulsometr na prawdę jest pożytecznym gadżetem.

Dobre pulsometry pozwalają na stałą kontrole tętna i wyznaczenie limitu, po osiągnięciu którego urządzenie uruchomi alarm. Dzięki temu chodziarz może dostosować swoje tempo do rytmu pracy serca. To z kolei pomaga w osiągnięciu lepszej efektywności treningu, bo tempo marszu jest wówczas optymalne.

Przykładowy pulsometr Polar RS300X

pulsometr

Oczywiście kontrolę własnego tętna możemy robić bez dodatkowych gadżetów, mierząc palcami lub kierując się odczuciami. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że kija same pchają do przodu :) a nie zawsze powinniśmy sobie pozwalać na przekraczanie pewnych granic.

2 komentarze

  1. onejack napisał(a):

    Kupiłem rok temu coś takiego, kosztował (na Allegro) kilkadziesiąt złotych (coś koło 30…), używałem przy bieganiu – dobra rzecz. Wystarczy ustawić dolną i górną wartość graniczną pulsu, przyrząd będzie to sygnalizował.
    Oczywiście w skład kompletu wchodzi pasek (opaska?), zakładany na klatkę piersiową i mierzący tętno (czasem – na suchą skórę – nie działał, ale po kilkuset metrach było OK). Kolega – kolarz zwrócił uwagę, żeby nie kupować zbyt drogich urządzeń; miał kilka i w każdym, po kilku miesiącach, psuło się to samo – czujnik mierzący puls, czyli ta właśnie opaska.

  2. deni58 napisał(a):

    No tak, zapomniałam nadmienić o pasku :) W sumie całkiem przydany gadżet, dla ruszających się i faktycznie nie zawsze musi być z tej górnej półki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *