Wsiąść do pociągu…

W miniony weekend miałam wątpliwą przyjemność skorzystania z usług Tanich Linii Kolejowych. Prawdę mówiąc nazwa tanie raczej odnosi się do oferowanego standardu niż ceny biletów, choć pewnie nie jeden pasażer byłby w stanie zapłacić ciut więcej, aby nie mieć wątpliwości co do tego, że jedzie w wagonie pierwszej klasy. Ja właśnie wykupiłam za niecałe 100 zł bilet tej klasy. Mało tego, chcąc mieć zagwarantowane miejsce, dokupiłam za 10zł miejscówkę.

Wykupienie miejscówki okazało się dobrym posunięciem gdyż wielu pasażerów z biletem pierwszej klasy, spędziło drogę na stojąco, w dodatku w starym, pamiętającym czasy PRL-u, wagonie.  No cóż, za wejście do muzeum zazwyczaj są pobierane opłaty. Jedyna różnica pomiędzy wagonem TLK a muzeum to czystość, muzea zazwyczaj są sprzątane.
W wagonach Tanich Linii Kolejowych jest po prostu brudno, a podczas upalnych dni uwidacznia się to jeszcze bardziej, sami pasażerowie w dość znacznym stopniu przyczyniają się do tego stanu.

No to jedziemy!
Po przepchaniu się przez zatłoczony korytarz, wyproszeniu siedzących w przedziale na miejscach, na które mam miejscówki, siadam sobie w wagonie pierwszej klasy w wygodnym fotelu, przepoconym przez utrudzonych pasażerów. Opieram głowę na naderwanym zagłówku, pokrytym (kiedyś!) białym materiałem. Z nudów spoglądam przez okno, w oczekiwaniu na ładne widoczki, być może przyjemniejsze niż wnętrze przedziału? Niestety, widok okazuje się być zupełnie rozmyty przez koszmarnie brudne szyby. Zastanawiam się czy nie jest to celowe działanie TLK, w trosce o pasażerów? Przybrudzone szyby chyba przepuszczają nieco mniej promieni słonecznych, co w tak upalne dni pewnie jest zaletą? Chyba jednak nie doceniam starań TLK.
Proszę spojrzeć jak prezentuje się widok przez szybę pociągu (celowo zrobiłam zdjęcie reklamy):

TLK
A tak prezentuje się ten sam widok przez otwarte okno:

TLK
Wcześniej porównałam wagon do tych z czasów PRL-u, ale jednak jest różnica w szczegółach. Pamiętam, że kiedyś na ścianach przy oknie były takie metalowe haczyki, umożliwiające przypięcie fruwającej na wietrze zasłonki. Tu jednak trzeba albo pogodzić się z latającą po twarzy brudną zasłoną, albo… urwać ją?

Ponieważ w pociągu panuje niemiłosierny upał (klimatyzacja nie pasuje przecież w zabytkowych wagonach) każdy sporo pije, co zazwyczaj zmusza do odwiedzenia toalety. Tu czeka mnie kolejna „atrakcja” i radzę wszystkim podróżującym patrzeć na czym stawiają nogi, można się przykleić i mieć problem z wyjściem.
Woda płynąca w umywalce czy toalecie jest tylko sennym marzeniem, zapewne w ramach jej oszczędzania. Linie TLK są bardzo ekologiczne, na prawdę byłoby znacznie lepiej zatrzymywać co jakiś czas pociąg, najlepiej w przyjemnym lasku, umożliwiając pasażerom załatwienie potrzeb fizjologicznych. Miło, pachnąco i zapewne chłodniej. Biorąc pod uwagę istniejące opóźnienia, nie miałoby to wpływu na czas przejazdu.
Nie będę dokumentować swoich słów zdjęciem samej toalety, poprzestanę tylko na pokazaniu umywalki, widok nie będzie aż tak drastyczny. Ze wzgledu na słabą jakość zdjęcia wykonanego telefonem komórkowym, stan techniczny nie jest dobrze widoczny. Zapeniam jednak, to ruina.

TLK WC
Gdyby nie piekielny upał wszystko to można by jakoś przez kilka godzin jazdy przetrzymać. Niestety temperatury, jakie ostatnio mamy, powodują kolejne utrudnienia na kolei, w postaci bardzo dużych opóźnień. Kiedy pojawiłam się na dworcu, słodki głos z megafonu poinformował pasażerów o 70 minutowym poślizgu… który może ulec zmianie. Trzeba być jednak wyrozumiałym, trudne warunki atmosferyczne, rozgrzane tory i temu podobne, powodują, że pociągi jeżdżą jak jeżdżą. Sęk w tym, że ten którym jechałam nie dorobił się opóźnienia na trasie. Z relacji współpasażerów dowiedziałam się, że on z takim poślizgiem wyjechał ze stacji początkowej!
Od słowa, do słowa, poznałam przyczynę. Otóż na początkowej stacji Słupsk, nie było kompetentnej osoby do przerzucenia „wajchy”!!! Pracownik kolei też człowiek, nie można go zmuszać aby wyszedł w tak wielki upał na rozgrzane i nieosłonięte przed słońcem torowisko w celu przerzucania czegoś tam. Poza tym, jak usłyszeli pasażerowie, nie ma komu tego zrobić, brakuje pracowników. Współczujący podróżni chcieli pomóc, wyręczyć pracownika kolei w tym meczącym obowiązku, widać jednak nie nadawali się do tego, nie wskazano im położenia tajemniczego miejsca z „wajchą”. Pozostało cierpliwie czekać w kolejce, aż jedyny, funkcjonujący tor, zwolni się dla składu, w którym postanowili udać się w podróż.

Malutkie dzieci, starsi ludzie a nawet cały kolonijny wagon z niepełnosprawnymi, wszyscy siedzieli w rozgrzanej puszce i czekali… czekali…
Najbardziej bulwersujący jest właśnie fakt podróży przez osoby niepełnosprawne. Ludzie zdrowi mieli ogromny problem z przetrwaniem tak ekstremalnych warunków a co dopiero niepełnosprawni?

Tak właśnie prezentują się standardy TLK, polska rzeczywistość.

5 komentarzy

  1. dw napisał(a):

    fajny tekst.
    rezygnuje z TLK 1 klasa + miejscówka i pojade IC, moze bedzie lepiej

  2. deni58 napisał(a):

    Jeśli jest na danej trasie możliwość wyboru to sama wybrałbym IC. Szkoda tylko, że tam gdzie ja jechałam nie było. W IC przynajmniej teoretycznie jest klima a to już bardzo dużo.

  3. Kuba napisał(a):

    Dobrze, że piszesz o tym. Choć to przecież codzienność. Od lat tak jest. Przynajmniej tyle co ja pamiętam. A wybieram zawsze opcje najtańsze (TLK, pośpieszny klasa 2, ewentualnie osobowy). Tak jak i lata temu wycieczka taka to harcerska przygoda. Dobrze mieć ze sobą scyzoryk, konserwę, bułki, chleb, termos, butelkę wody, krzesło rybackie lub karimatę.
    A na zakończenie fragment przewodnika z 1939 roku dotyczącego Gdyni:
    http://img257.imageshack.us/i/imagedownloader4647tran.jpg/
    Proszę zwrócić uwagę, że przedwojenne pociągi były SZYBSZE niż teraz. Co więcej, wojna była naprawdę dawno temu.

  4. deni58 napisał(a):

    Bardzo ciekawy dokument, faktycznie biorąc trasę, z podobną ilością kilometrów, wyszło na to, że teraz (nie wliczając opóźnienia) jechałam dłużej!!! Brak słów.

  5. mario_79 napisał(a):

    No tak. Kochane pociągi. Bez nich źle, z nimi jeszcze gorzej ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *