Efekty wandalizmu w gliwickim parku

Jakiś czas temu pisałam o powstałej ścieżce dydaktycznej w Lesie Chorzowskim, którą zauważyłam podczas marszu Nordic Walking. Właściwie ścieżki były od dawna, jedynie niedawno ustawiono ładne tablice informacyjne o roślinności jaka się tam znajduje. Nie mam pojęcia, czy ktoś czytał te teksty, ale chociażby szkoły mogły wybierać się tam na wycieczki, wiadomo, taka forma nauki jest przyjemniejsza dla dzieci i śmiem twierdzić, że być może więcej w głowach zostaje?

Cóż, ścieżka była i jest, lecz tablice? Nie wiem czy to nadgorliwi uczniowie postanowili sobie zrobić z nich ściągi, czy też jakieś męty aż tak bardzo bardzo nudziły się w lesie? Faktem jest, że tablice zostały zniszczone, ktoś ostrym narzędziem ponacinał je i poodrywał wierzchnią warstwę z nadrukiem. Tablice wyglądały dość solidnie i bardziej można było się spodziewać „artystycznej twórczości” graficiarzy, widać jednak, że i „rzeźbiarzy” mamy bardzo zdolnych.
Nie dało się tego zniszczyć zrywając nadrukowaną warstwę, jeszcze stosunkowo nowa nigdzie nie odstawała, więc hołota pomogła sobie nożem, co widać było po licznych nacięciach.

gliwice zniszczone tablice
gliwice zniszczone tablice
gliwice zniszczone tablice
Dzisiejszy dzień był dość mglisty, dlatego zdjęcia robione telefonem nie są najlepszej jakości, ale może nawet nie warto tych aktów wandalizmu dokładniej  pokazywać? Las jest jaki jest, niezbyt czysty, ale ma przynajmniej dobre podłoże do chodzenia z kijami, więc nie zawracając uwagi na oszpecone tablice trzeba maszerować dalej.

park chorzowski
„Głupota nie zna granic, mądrość – także. I dlatego obie żyją na tym samym, bezgranicznym terytorium.” – Władysław Grzeszczyk

2 komentarze

  1. konrad napisał(a):

    trzeba chyba czasu…
    na wandala jest jeden sposób, wychować. Tak długo powtarzać aż zrozumie. Jeszcze kilka lat temu z latarką trzeba było szukać klombów z kwiatami. Teraz są normalnością, cieszą oko. Służby miejskie szybko usuwają „zniszczenia”, i tak małymi kroczkami idziemy do normalności. Kiedyś ten „buc” co z kozikiem po lesie biegał, sam stanie przed taką „pociętą” tablicą, ale tym razem będzie trzymał rączkę swojego dziecka…
    Jestem optymistą, tyko żeby stan pociętych tablic nie został na stałe. Jeżeli ktoś dopuści żeby nienormalność stała się normalnością. To na drugi raz niech się zastanowi czy taką tablicę stawiać. Czy się to komuś podoba czy nie, jest to obowiązek. Wystawiłeś, dbaj i pilnuj.

  2. zou napisał(a):

    Strasznie przykre…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *