III Żorski Bieg Uliczny – kilka wspomnień

Wczoraj miałam przyjemność wziąć udział w III Żorskim Biegu Ulicznym. W tym roku, po raz pierwszy poza biegającymi, wystartowali również nordicwalkerzy, co nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, jak szybko dyscyplina ta zdobywa popularność. Organizatorzy żorskiego biegu, widząc w swoim mieście coraz większe grupy maszerujących z kijami, postanowili o nich też pomyśleć, co należy zaliczyć im na duży plus.

Biuro zawodów mieściło się w hali sportowej MOSIR-u, gdzie mieliśmy do dyspozycji, poza dużą ilością miejsca, toalety, szatnię, szafki do przechowania zbędnych podczas marszu rzeczy, napoje. Przy aktualnych temperaturach było to dużym plusem. Z godziny na godzinę przybywało coraz więcej zawodników, zaczęli pojawiać się również nordicwalkerzy, tych akurat łatwo było rozpoznać po towarzyszącym sprzęcie. :)

Przed godziną 12.00 zaproszono wszystkich na linię startu. Jako pierwsi ustawili się biegacze, następnie grupa z kijami, a na samym końcu osoby, które szły w tak zwanym marszu dla zdrowia, na dystansie 1,5km. Biegacze mieli do pokonania dystans 10km, czyli dwie pętle, kijkarze jedną (5km).

Grupa z kijakmi ruszyła baaaardzo ostro, zaczęłam się właściwie zastanawiać co ja tam robię? :) Jednak dość szybko zauważyłam sporo nieprawidłowości tego marszu.  Nie chciałabym tu krytykować zwycięzców, ci akurat to doświadczeni walkerzy, chodzący dobrą techniką. Natomiast wśród całej grupy była spora liczba osób, które prawdopodobnie nie miały pojęcia na czym polega NW? Naprawdę mało przyjemny jest marsz, kiedy przed nosem idą panie zaopatrzone w kije z metalowymi grotami i ciągnące je, bez odrywania, po betonie.
Ponieważ marsz traktowany był jako rekreacyjny, nie było sędziów, każdy szedł jak chciał, więc na dobrą sprawę nie można mieć pretensji, że było jak było. Nikt nie zwracał uwagi na podbiegających z kijami, ale w sumie najważniejsza była dobra zabawa. Ja przynajmniej z takim nastawieniem pojechałam i wróciłam.

Na mecie wszyscy zawodnicy dokładnie pomieszali się, biegający z maszerującymi, była fajna atmosfera, sporo zdjęć. Ja miałam przyjemność zrobić sobie fotkę z biegaczami. :)

bieg uliczny zory
Każdy uczestnik, który dotarł do mety otrzymał koszulkę i medal, kolejną pamiątkę do domowej kolekcji.
Zaraz po zakończeniu zawodów udzielałam krótkiego wywiadu dla Dziennika Zachodniego, podobno ma pojawić się artykuł o imprezie i jak tylko będzie, na pewno dopiszę tu linka. Następnie przeszliśmy do hali, gdzie czekał już na wszystkich ciepły posiłek, a nieco później dekoracja zwycięzców i losowanie nagród rzeczowych.

bieg uliczny zory
Bardzo żałuję, że nie mierzyłam sobie sama czasu, wydaje mi się, że jak na moje możliwości był dobry, dzisiaj to nawet czuję. ;) Liczyłam, że w przypadku walkerów też zostaną podane, ale póki co nie ma ich. Najważniejsza jest jednak dla mnie satysfakcja z samego wzięcia udziału w zorganizowanej imprezie, możliwość poczucia, po raz kolejny, tej na prawdę miłej, sportowej atmosfery. Szczerze przyznaje, że chętnie jeździłabym na takie imprezy co tydzień… no niech będzie co dwa. :) I nawet koszmarny powrót do domu mnie nie zniechęcił. Wracając autobusem PKS-u, trasę liczącą sobie ok. 40 kilometrów jechaliśmy mniej więcej 3,5 godziny. Na drodze Rybik – Gliwice miał miejsce wypadek, droga zastała zamknięta, trzeba było czekać. Niestety autobus ze względu na swoje gabaryty nie miał możliwości zawrócenia i pojechania drogą okrężną. Spędziłam więc razem ze współpasażerami prawie dwie godziny w zimnym lesie, zaledwie 17km przed Gliwicami, patrząc na zmasakrowane samochody, pracę policji oraz straży pożarnej. Bardzo przygnębiający widok, zwłaszcza, że kilka osób zostało mocno poszkodowanych.

Podsumowując impreza udana, zmęczenie pozytywne, jedynie uważam, że powinno się bardziej zwracać uwagę na technikę marszu.  Skoro są zawody, czy nawet tylko marsz, Nordic Walking niech będzie wymagana właściwa (lub prawie) technika. Gdyby impreza nazywała się „marsz z kijami”, proszę bardzo, niech zawodnicy chodzą jak chcą, byle z kijami. Jest to świadome wprowadzanie ludzi w błąd, mówiące że każdy marsz, z każdymi kijami, to NW.

Nie należę do osób, które namiętnie krytykują maszerujących z kijami na tak zwanego pająka, przecież z kijami trekkingowymi tak właśnie się chodzi i nikt nie może zabronić tego stylu nawet gdy ma to miejsce poza terenami górzystymi. Według mnie, najważniejszy jest sam fakt chęci ruszenia się z fotela. Jednak nie powinno być tak, aby organizatorzy imprezy nie uświadamiali zawodnikom zasadniczej różnicy między NW a terkkingiem czy czymś co nawet trudno sklasyfikować.

4 komentarze

  1. mk napisał(a):

    he he, czasem idąc w zawodach nachodzą mnie myśli „i co ja robię tu, co ja tutaj robię ?”. Czy naprawdę na trasie zawodów NW muszą być tabuny sędziów. Czy tak normalnie sami z siebie nie możemy być uczciwi. Czy jeśli inni biegną to ja muszę też ? A swoją drogą to oprócz sympatycznej imprezy ma ona jednak dziwną formułę. „Rekreacyjny Spacer Nordic Walking”, w którym pierwszych pięciu zawodników otrzymuje nagrody rzeczowe. Na jednym ze zdjęć widać prawdopodobnie jednego z czołowych zawodników (jeśli nie zdobywcę pierwszego miejsca). Jego nienaturalne zgięcie w biodrach … mnie boli. No chyba, że młody zawodnik jest „zmęczony wiekiem” lub ma wadę postawy. Nie przepraszam, widzę że na starcie stał prosto :) więc to nie wada postawy. Więc błąd w technice chodu. W NW nie chodzi się zgiętym w biodrach tylko z lekko pochyloną całą sylwetką.

  2. zou napisał(a):

    Bardzo to miłe, że na Żorskim biegu jest miejce dla kijkarzy i dla tych co idą dla zdrowia.
    Od czasu do czasu rzeczywiście fajnie poczuć tę atmosferę!
    Z Twojego dalszego opisu wynika, że wiele jest do zrobienia co do techniki…Gratuluję Ci kolejnego pięknego pamiątkowego medalu.Mnie to zawsze wzrusza …:)

  3. deni58 napisał(a):

    Dziękuję za komentarze :) Faktycznie nazwa rekreacyjny nie bardzo pasowała do formy, może w kolejnym roku organizatorzy nieco to poprawią. Co do techniki wielu zawodników i to nie tylko tych ostatnich, nawet nie bardzo chce się wypowiadać bo właściwe nie powinnam? Szkoda tylko, że dawane są czasem złe przykłady tym, którzy jeszcze nie zaczęli lub są bardzo początkujący. W sumie pod nazwą Nordic Walking, na takich imprezach, jest każdy dowolny chód lub nawet bieg, byle jakieś kije w rękach były.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *