Zimowy spacer

Po kilku dniach przerwy w nordicowaniu, trzeba było przynajmniej trochę odrobić zaległości. Zdając sobie sprawę jak ładne miejsca do spacerów są w okolicach mojego czasowego pobytu, trochę żałowałam, że nie mam ze sobą kijków, ale z drugiej strony wiedziałam, że po prostu nie będę mieć czasu na spacer. Na dobra sprawę i kije by się znalazły, czego nawet nie wiedziałam. :) Tak, nie miałam pojęcia, że w poznańskiej rodzinie co niektórzy zaczęli też uprawiać Nordic Walking.

Wracając pociągiem i oglądając zaśnieżone pola i lasy, aż chciało się wyjść i pomaszerować. Pierwszy śnieg, choć jeszcze w skromnych ilościach, wyglądał ślicznie. Na szczęście dotrzymał się do dzisiaj, a podobno od poniedziałku ma posypać mocniej. Cieszę się, bo bardzo lubię chodzić po zaśnieżonych ścieżkach.
Dzisiaj, ponieważ było go jeszcze bardzo mało, gdzie nie gdzie ukrywała się pod nim warstwa lodu co powodowało, na szczęście nie groźne, poślizgi. Starałam się więc omijać tego typu nawierzchnie, skutecznie deptając trawiaste pobocza.

Słoneczny dzień, odrobina mrozu i łaty bielutkiego śniegu odmieniły mocno jesienne widoki, które po opadnięciu złotych i czerwonych liści, przestawały być już tak atrakcyjne. Dobrze, że zmieniają się pory roku, co raz te same miejsca wyglądają inaczej.

Staw nad którym dzisiaj byłam, prawie w całości był już skuty lodem. Jedynie na malutkim fragmencie, gdzie była jeszcze woda, urzędowało kilka kaczek. Reszta przeniosła się nad naszą rzekę, która chyba ze względu na zawartość całej tablicy Mendelejewa, nigdy nie zamarza.
Nordic Walking Gliwice
Nordic Walking Gliwice
Nordic Walking Gliwice
Miałam również spotkania z bernardynem, ale w pozytywnym słowa znaczeniu. Pies oszalał z radość na mój widok! :) Obawiałam się, że zaraz na mnie wskoczy, co pewnie nie było by „lekkim” doznaniem? Zresztą już nawet ocieranie się o moje nogi powodowało małe zachwiania równowagi, jakby nie patrzeć to sporo kilogramów. Czyżby ten piękny pies wyczuł osobę lubiąca zwierzęta?

Dzisiaj testowałam też, jak sprawuje się dotykowy telefon na lekkim mrozie, słyszałam, że bywają problemy. Nie było tak źle, choć przyznaje, że kiedy telefon już dobrze się wychłodził, do obsługi ekranu konieczne było ściąganie rękawiczki. Jak to mówią… coś za coś. W sumie i tak jestem ze zmiany bardzo zadowolona, mam  między innymi wbudowanego GPS-a, Wi-Fi no i przede wszystkim coś na nim widzę bez okularów. :) Sama przesiadka na zupełnie innym model nie była aż taka trudna, choć przyznaję, że kilkakrotnie musiałam zajrzeć do instrukcji, a nawet na pomocne forum dyskusyjne w necie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *