Zimowe znużenie

Końcówka zimy to okres kiedy spora część, nieco bardziej wrażliwych osób, narażona jest na stany depresyjne. Krótkie dni, mniej słońca, niskie temperatury i pewna niechęć do wychodzenia z domu, błyskawicznie pozwala opanować nas ponurym nastrojom. Odpoczynek, zazwyczaj bierny, zupełnie nie przynosi poprawy, czasem wręcz przeciwnie, stan ulega pogorszeniu. Jak temu zapobiegać, jak sobie radzić?

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, nie mam odpowiedniego wykształcenia, ale żyjąc już troszkę na tym świecie i mogę się podzielić swoimi własnymi spostrzeżeniami. Być może nie mają one poparcia naukowego, choć z tego co można przeczytać w różnych poradnikach, są jak najbardziej sprawdzone. Działają, o tym mogę zapewnić, choć na pewno nie są wystarczające, kiedy problemy natury psychicznej są poważniejsze. Na pewno jednak nie zaszkodzą a być może pozwolą uniknąć, ot chociażby niewielkiego, zimowego przygnębienia?

Po pierwsze ruch, czyli spacery na świeżym powietrzu, najlepiej w słoneczne dni. Dla osób bardziej wysportowanych oczywiście regularne uprawianie jakiejś dyscypliny sportu, dla tych zasiedziałych, nie tylko zwykły spacer, może właśnie Nordic Walking? Ta ostatnia propozycja została przeze mnie sprawdzona, zapewniam, że działa.

W zasadzie każda forma ruchu jest dobra i najlepiej dobrać ją do siebie tak, aby sprawiała przyjemność. Może być szusowanie po stoku narciarskim, pływanie, aerobik, kręgle i wiele, wiele innych. Każda z tych dyscyplin, nawet porządny spacer, korzystniej wpłyną na nasze samopoczucie, niż bezczynne oglądanie telewizji. Poprawią nie tylko kondycję fizyczną, ale i psychiczną.
Dobrą formą są również dowolne gry zespołowe, szczególnie dla osób lubiących towarzystwo. Między innymi Nordic Walking pozawala na grupowe spacery, oczywiście pod warunkiem, że takie lubimy i mamy z kim chodzić. Wówczas Nordic Walking przeistacza się w Nordic Plotking.

Poza samym aspektem lepszego zdrowia poprzez ruch, dochodzi jeszcze inny element. Nie wiem czy u wszystkich on się pojawia, ale u mnie, po pewnym czasie maszerowania z kijami, pojawiła się większa troska o zdrowe odżywianie. Zdrowsze jedzenie to lepsze zdrowie fizyczne, ale i ogromny wpływ na to psychiczne.

A co z innych wspomagaczy? Jak dla mnie dobra muzyka, na rozkręcenie i dodanie wigoru coś żywego i rytmicznego. Nie polecam konkretnych utworów czy wykonawców bo różne są gusta, najważniejsze aby dosłownie podrywała z krzesła i dodawała, jak to nazywają… powera.
Kiedy chcemy się przyjemnie wyciszyć, muzyka spokojna, coś z gatunku relaksacyjnej.  Do tego dobra herbata lub lampka wina, na stole zapalona świeca… O tak, świece dają nie tylko przyjemny nastrój, również ciepło ognia, może nie odczuwalne bezpośrednio, jednak dające wrażenie spokoju, przytulności. Warto zaopatrzyć się w mały zapas świec, mogą być nawet pachnące, jeśli ktoś lubi.

Do zestawu „kubek herbaty + świece” dołożyłabym jeszcze kostkę (może dwie?) gorzkiej czekolady i dobrą książkę, wybraną zgodnie z naszymi upodobaniami. Wciągający wątek pozwala na trochę zapomnieć o kłopotach, które nikogo z nas nie omijają.

Ktoś może powiedzieć, dobra, ale kiedy na to znaleźć czas? Zastanówmy się więc co gorsze? Niewywiązanie się ze swoich obowiązków raz na jakiś czas, bo na przykład była ładna pogoda i zachciało się iść na bardzo długi spacer? Czy też popadanie w coraz większy dołek, co z czasem spowoduje nie robienie NICZEGO przez bardzo długi okres czasu?

Tyle moich „mądrości”. Wiem, że te proste sposoby nie działają zawsze, gdyby tak było, psychologowie i psychiatrzy nie mieli by zupełnie nic do roboty. Pamiętajmy jednak o tym, że małe dołki lubią wpadać jeden w drugi, tworzy się wielka, czarna dziura bez wyjścia. Pamiętajmy więc, aby działać i mobilizować siły póki jeszcze mamy na to odrobinę ochoty, póki jesteśmy w stanie sami siebie zmobilizować. Na prawdę warto!

2 komentarze

  1. jola napisał(a):

    Witaj>
    Trafiłam do Ciebie przez przypadek i widzę bratnią duszę.
    Ja również staram się stosować podobną terapie na smuteczki te duze i te małe.Ale czasami gdy tak sobie posiedzę z kawką i książką to po chwili mam wyrzuty sumienia, ze siedziałam a tu stos ubrań do prasowania :( i już znowu się pogarsza.Pracuję nad tym aby nie mieć tych wyrzutów sumienia i być egoistką.Przecież nie ja jestem dla domu tylko on dla mnie.No widzisz,dziś niedziela a ja przy kompie zamiast szykować obiad.Dobrze, że ciasto upiekłam wczoraj.
    Wiosna się zbliża może w końcu tez pomyślę o kijkach i spacerach brzegiem morza. Może polecisz jakieś niedrogie.
    pozdrawiam

  2. deni58 napisał(a):

    Witaj Jolu, przede wszystkim dziękuję za komentarz. Mówisz, że uczysz się być egoistką? Powiem Ci tylko tyle, warto.
    A tak przy okazji, kto powiedział, że na niedziele musi być ciasto i to domowej roboty? ;)
    Wiesz czego Ci zazdroszczę? Tego brzegu morza! :)
    Co kijków trudno jest mi tak poradzić w jednym zdaniu, ale dobrym pomysłem jest wejścia na forum dyskusyjne NW, link po prawej. Tam na prawdę jest kilka osób bardzo dobrze rozeznanych w sprzęcie, a do tego chętnych i pomocnych w wyborze. Polecam i zapraszam. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *