Światowy Dzień Nordic Walking

Już jutro, 22 maja 2011, będziemy obchodzić Światowy Dzień Nordic Walking, święto wszystkich, którzy pokochali kije.
W wielu miastach organizowane są imprezy sportowe, zawody, rajdy, pikniki rodzinne, mające na celu dalsze propagowanie tej dyscypliny. Jeśli ktoś jest zainteresowany wystarczy użyć Googla, być może znajdzie się w pobliżu jakaś impreza? Na pewno warto się wybrać i poznać zalety Nordic Walking, jeśli ich jeszcze nie znacie. Natomiast ci, którzy już je poznali, zapewne chętnie spędzą czas wśród innych kijkarzy.

Nordic Walking, tak zwany spacer nordycki, zdobywa w naszym kraju coraz większą popularność, i proszę nie mylić go z widokiem starszych osób, podpierających się czymś w rodzaju kijków. Od razu pragnę napisać, że widok takich osób, bez względu na opinie znających się na rzeczy, mnie absolutnie nie śmieszy, ani nie oburza. Popieram każdą formę ruchu, byleby wyjść, nie ważne czy ta technika jest prawidłowa, czy nie. Nie ważne czy to kije do nordicu, czy trekkingu, albo dwa kije od miotły, ważny jest ruch w dowolnej postaci.

Oczywiście, poprawna technika daje więcej efektów, jest bezpieczniejsza, warto ją poznać i stosować, ale nie wymagajmy wszystkiego, w stopniu zadowalającym, od starszych, często pozbawionych dostępu do wiedzy, osób. Osobiście bardzo denerwują mnie komentarze w internecie, nawet instruktorów NW, określających schorowane babcie pseudowalkerkami (lub gorzej), w dodatku w bardzo ironizującym tonie. Zawsze zastanawia mnie, czy taka osoba kiedykolwiek zrobiła coś bezinteresownie, widząc opisywaną sytuację?

Skończmy jednak narzekanie, zwłaszcza w przededniu tak miłego święta. :) Nie bierzmy przykładu z tych co udają, z tych co chcą jedynie zaszpanować sprzętem, niekoniecznie wykorzystując go jak należy. Zwyczajnie, zacznijmy maszerować! I to nie tylko jutro!

Nie chcę się tu ponownie rozpisywać nad zaletami Nordic Walkingu, pisałam o tym już nie raz. Powtórzę jedynie to, iż jest to sport (czy może forma rekreacji?) dla każdego! Jeśli kondycja jest na poziomie zerowym, ba… nawet na minusowym, każdy da radę ruszyć z miejsca. Te dwa, proste kije działają jak turbo doładowanie, aż chce się iść dalej. Tylko spróbuj fotelowy człowieku. ;) Możesz już jutro, możesz codziennie.

Trochę mi smutno, że w tym świątecznym dniu, nie będę mogła jeszcze pomaszerować z kijami, no cóż, czasem sprawy „techniczne” komplikują się i nic na to nie poradzimy.  Jednak co stoi na przeszkodzie, aby później świętować cały rok? Przecież każdy dzień, w którym pokona się te kilka kilometrów z kijami, można określić mianem własnego święta? Wszak robimy to tylko dla siebie.

Wszystkim Walkerom z okazji ich święta życzę wytrwałości, skutecznego pokonywania własnych słabości, sukcesów na zawodach.

2 komentarze

  1. mk napisał(a):

    Pseudowalker – tak naprawdę trudno to zdefiniować. Może jest to osoba która mimo, że ma dostęp do odpowiedniej wiedzy (choćby internet, poradniki), nie stara się z tej wiedzy korzystać i chodzić prawidłowo, i która jeśli nie potrafi tego opanować samodzielnie, a ma możliwości finansowe, na przekór wszystkiemu (na złość mamie odmrożę sobie uszy) nie skorzysta z pomocy instruktora czy kogoś znajomego kto to potrafi.
    Dodatkowo cechą pseudowalkera może być to, że mimo możliwości finansowych woli chodzić z kijami od szczotki niż wydać trochę kasy na prawidłowe (niekoniecznie carbonowe) kije. Słyszałem kiedyś o pewnym przedsiębiorcy-właścicielu niemałej firmy który lubił biegać. Ale na przekór wszystkim nie kupił butów do biegania (bo były za drogie) tylko biegał w zwykłych półbutach. No … też można, tylko gdy kogoś stać by każdego dnia tygodnia biegać w innych butach, a nie kupuje ani jednej pary to powiem, że to dziwak. Dlaczego ? Bo równocześnie gościu pojechał do Nowego Jorku by pobiec tam w maratonie, za co musiał zapłacić znacznie więcej niż kosztowały buty. Natomiast pobiegnięcie w maratonie w Poznaniu było dla niego zbyt passe, mało prestiżowe, niegodne jego przecież „wybitnej” osobowości. Taki gościu dla mnie to … pseudobiegacz.
    Osoby starsze często mają trudniejszy dostęp do odpowiedniej wiedzy, ale często mają dużo większą od młodych chęć bycia sprawniejszym. I za to dla nich szacunek. Ja na osoby „beztrosko” chodzące z kijami patrzę coraz częściej właśnie w ten sposób, że gdyby nie kije, osoby te siedziałyby na kanapie. I dopóki nie robią z tej „beztroski” wyczynu sportowego to pewnie dużej krzywdy sobie nie zrobią. Tak czy siak wydaje mi się, że kije ostatnio stają się SYMBOLEM aktywności ruchowej i widać to nie tylko w różnych serialach ale po prostu w lasach i na ulicach.

  2. deni58 napisał(a):

    O tak Maćku, na pewno kije stanowią od pewnego czasu pewien symbol, choć nie wszystkim kojarzący się ze sportem. No ale tych to lepiej zwyczajnie zignorować? Cieszy mnie też, ze dzieje się ostatnio dużo w temacie rowerowy, chociażby nowe przepisy.
    A ludzi bywają rożni, dziwactwa też różne :) czyli nie ma co się przejmować i robić dalej coś dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *