Świąteczna przejażdżka

Podobno w Boże Ciało zawsze pada? Faktycznie potwierdziło się i tym razem, choć ku uciesze wybierających się na łono natury, padało w nocy. I bardzo dobrze bo deszcz jest potrzebny, a dobra pogoda w wolne dni też. Do tego nie było upału, czyli warunki na przejażdżkę idealne. Zastanawiałam się w którą stronę pojechać i wyszło na to, że obrałam kierunek Ostropa.

Dzisiaj, kiedy nie było ruchu na ulicach, jechało się bardzo dobrze. Jadąc ulicą Daszyńskiego towarzyszył mi jakiś czas pewien rowerzysta w koszulce z adresem strony internetowej. Chciałam go odczytać, ale niestety plecak zasłaniał, widoczne było tylko .pl, a to stanowczo za mało. :) Może i ja powinnam sobie zrobić koszulkę z adresem bloga? No co? Jakoś trzeba się reklamować? ;)

Z ulicy Daszyńskiego skręciłam w Architektów, tam był już totalny spokój, zero aut. W sumie całkiem przyjemnie jeździ się nielicznymi uliczkami Ostropy, a dzisiaj szczególnie, bo w wielu miejscach rozsypane były płatki kwiatów z procesji, co dodawało szczególnego uroku.  Na krótki postój zatrzymałam się przy drewnianym kościele, o którym pisałam już wcześniej.

W drodze powrotnej pojeździłam po tak zwanej Wojtuli, po czym alejką wzdłuż potoku Ostropka, pojechałam w stronę centrum.

Zastanawiałam się czy kaczki mają węch? Ktoś wie? Jeśli mają, to ja im współczuję pływania we wspomnianym potoku. Sama cieszyłam się, że jadę rowerem a nie idę pieszo, dzisiaj jakoś wyjątkowo źle z niego „pachniało”. A kaczki guzik sobie z tego robiły i zażywały rodzinnej kąpieli.

 

 

1 Odpowiedź

  1. zou napisał(a):

    Witaj Deni! Jaka ładna ta harfa…Rower to jednak jest TO, prawda? Można zapuścić się dalej…Koszulka to fajny pomysł :) Przecież w różnych miejscowościach czasem spotyka się fajnych ludzi, to się pogada, to zrobi zdjęcia a zawsze miło jest potem poczytać raz jeszcze o wycieczce, jesli się wie gdzie będzie ona opisana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *