Polowanie na kaczki

kaczorPo dość długiej przerwie ruszyłam… oczywiście nie polować na kaczki, a pomaszerować z kijami! :) Nie chcę się tu rozpisywać na temat powodów przerwy, było i mam nadzieję, że nie wróci. W każdym bądź razie nie było to lenistwo, tylko powiedzmy… niesprzyjające okoliczności. Jednak zbliżająca się wielkimi krokami wiosna pozawala niektóre „niesprzyjające” odstawić w kąt, nawet jeśli jest to trochę wbrew zaleceniom lekarskim. Prawdą jest, że jak już się zacznie raz „nordikować”, to zwyczajnie ciągnie. Poza tym przyszła najwyższa pora, żeby zrzucić trochę zimowego sadełka, które nieubłaganie przychodzi i narasta. Hmm… że też co innego nie chce tak samo z siebie, bez pracy, narastać?

Planowałam bardzo krótki marsz… a gdzie tam, planowałam spacerek, a wyszło tak troszkę więcej i dalej. Poleciałam w jedno z moich ulubionych miejsc, czyli nad cegielnię, spotkałam kilku innych maszerujących z kijkami, kaczki oczywiście też. A propos spotykanych osób, czy widział ktoś kijkarza pod muchą? Ja tak, właśnie dzisiaj mijałam starszego pana, elegancko ubranego, zadbanego i… z muchą pod szyją! :) Nie zrobiłam zdjęcia, jakoś niezręcznie mi było, więc proszę uwierzyć mi na słowo.

Na trasie jeszcze bardzo szaro, buro i niestety dość mokro. Jedynym kolorowym akcentem, poza błękitem nieba, były kaczki, a właściwe kaczory. Temperatura kilka stopni w plusie, więc jak najbardziej przyjemna, jedynie nieprzyjemny był dość intensywny wiatr, no ale od czego nieprzewiewna kurtka. Czyli ogólnie było świetnie, choć przyznaję, że po przerwie odczułam spory spadek kondycji i jeszcze coś tam się odezwało, ale jak to mówią… spoko, od poniedziałku zaczynam kolejną rehabilitację to mnie podreperują. Czas nadrobić zaległości i mam nadzieję, że nic mi w tym nie przeszkodzi. A teraz zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć, czyli moje stałe, powtarzające się widoki, tym razem z początku marca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *