„Czara wyroczni”, czyli kobieca mafia czternastowiecznego Paryża

„Czara wyroczni” Judith Merkle Riley to powieść z jednej strony krwawa i brutalna, z drugiej pełna „ochów” i „achów” dam dworu i szlachcianek. Akacja została oparta na autentycznej historii mafii wróżbitek i zarazem trucicielek, za czasów Ludwika XIV, z której usług chętnie korzystały wysoko postawione osoby. Trucizny, czary, tortury, publiczne egzekucje, czarne msze z wykorzystaniem martwych płodów, miały pomagać w miłostkach i intrygach, a zarazem stanowiły jedną z wielu rozrywek. 

Główna bohaterka powieści Genevie’ve Pasquier, dzięki protekcji i wpływom królowej czarownic La Voisin, staje się legendą Paryża. Mająca rzekomo 150 lat wróżbitka jako Markiza de Morville, potrafiąca przewidzieć przyszłość z obrazów tworzących się na wodzie,  zaczyna być rozchwytywana przez wszystkich możnych ówczesnego świata. Z czasem poznaje wiele tajemnic wpływowych osób, ale i… sekrety własnej rodziny.
Książki nie zaliczam do tych najlepszych jakie czytałam, mimo wszystko warto po nią sięgnąć. Fabuła wciąga stopniowo, jednak opisy historyczne są bardzo bogate, widać, że autorka dobrze przygotowała się do pisania, zapoznała z istniejącymi dokumentami na temat siatki wróżbitek oraz zwykłym życiem codziennym. Barwny język powoduje, że czytelnik czuje się bardziej obecny w owych czasach, co czasem wywołuje dreszcz na plecach, zwłaszcza kiedy czyta się o podcinaniu gardła noworodkowi czy też o innych, dość okrutnych scenach. 
Jak zwykle, cytaty z książki:
„Leżałam bezsennie, wpatrzona w płomień samotnej świecy w srebrnym lichtarzyku obok łóżka. Dalej, za strefą cieni przyczajonych pośród ciężkich kotar, rozciągało się morze ciemności tak ogromne, że ginęło w nim niebo i wszechświat. Ile znaczy maleńki krążek światła w nieskończonym mroku… taki kiełkujący pączek blasku, świetlisty i kruchy jak ludzka nadzieja… „


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *