Będziesz tam?

„Będziesz tam” to kolejna powieść Guillauma Musso po którą bardzo chętnie sięgnęłam i nie zawiodłam się. Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z twórczością tego pisarza, od razu przypadł mi do gustu sposób pisania, narracji oraz pewien rodzaj fantastyki, który zawsze odnajdujemy w jego książkach, a przynajmniej w tych, które już czytałam.

Jest to opowieść o znanym chirurgu, zmagającym się ze śmiertelną chorobą. Opowieść o miłości do kobiety, do córki, o przyjaźni, poświęceniu i przeznaczeniu. A przede wszystkim o podróżowaniu w czasie, próbie zmieniania przeznaczenia i skutkach tych poczynań. To idealna książka na wieczory, kiedy za oknem mróz i śnieg, a w domu wygodny fotel, kubek gorącej herbaty i może coś do niej? Proponuję przygotować tej herbaty więcej bo książka wciąga, nie ma w niej nudy, a niektóre, wydawać by się mogło, przewidywalne rozwiązania akcji, potrafią zaskoczyć. 
Jak zwykle garstka cytatów z książki:
„Zamyślony, chwycił dwie figurki: laufra w kształcie stożka i wieże w kształcie walca.
Stożek i walec…
Przypomniały mu pewną opowieść, którą czytał w czasie studiów.
Postawił stożek na biurku i pchnął go – figurka zaczęła się obracać. W ten sam sposób popchnął walec. Ten potoczył się po biurku, spadł na podłogę i się rozbił.
Dwie figurki otrzymały podobne pchnięcie, ale potoczyły się inaczej. Jaki morał z tej historii? Ludzie różnie reagują na podobne ciosy losu. Nawet jeśli nie mogę uniknąć swojego przeznaczenia, mogę się mu przeciwstawić.” 

„Powiadają, że wartość życia nie polega na tym, że ono trwa, lecz na tym, w jaki sposób się je przeżyło.”

„[…] Wydaje się, że zna się najgorsze, ale to, co najgorsze, jest nadal przed nami. A zdarza się, że po najgorszym następuje jeszcze gorsze.”

„Bo człowiek jest najsilniejszy wtedy, gdy stacza swoją ostateczną bitwę.” 

„Spadanie z mostu tak wysokiego jak Golden Gate to zaledwie cztery sekundy. Tylko tyle trwa ostatnia podróż. Cztery sekundy spadania przez no-man’s-land dzielący dwa światy. Cztery sekundy, w czasie których już się prawie nie żyje… choć jeszcze nie całkiem umarło. Cztery sekundy podróży w próżni. Odruch wolności czy szaleństwa? Odwagi czy słabości? Cztery sekundy, po upływie których wpada się do wody z szybkością stu dwudziestu kilometrów na godzinę. Cztery sekundy, po których następuje śmierć”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *