Kobieta w lustrze

Powoli Eric-Emmanuel Schmitt staje się jednym z moich ulubionych autorów, a „Kobieta w lustrze” bardzo się do tego przyczyniła.
Pomimo tego, że książki Schmitta napisane są bardzo prostym językiem, zazwyczaj nie pozwalają na własną interpretację treści, bo wszystko jest przekazane wprost, bez nutki tajemniczości czy niedomówień, zmuszają do myślenia i zastanowienia się na wieloma sprawami. 

Książka opowiada historię trzech kobiet, mistyczki Anne z Brugii, której nie potrafi zaakceptować ani współczesne środowisko ani kościół, Hanny von Waldberg arystokratki mieszkającej z mężem w Wiedniu, żyjącej według narzucanych etykiet i konwenansów, co nie daje jej nawet namiastki prawdziwego szczęścia. Trzecia kobietą jest Anny, młoda hollywoodzka aktorka żyjąca w pełnej sławie, ale i zabijających ją nałogach. 
Początkowo wydaje się, iż wszystkie trzy kobiety, poza chęcią odmiany swojego życia, nic więcej nie łączy. Przyznam szczerze, że często zniechęca mnie do czytania wielowątkowość, a tu czytam opowieść o każdej z kobiet oddzielnie, w kolejnych rozdziałach, momentami mając ochotę czytać najpierw o jednej z pań, a następnie o kolejnych. Dobrze, że tego nie zrobiłam, miało to swój głęboki sens, wszystkie bohaterki powieści powiązane były z postacią Anny z Brugii. Więcej szczegółów nie ujawniam. 
Trzy kobiety żyjące nie koniecznie tak jak oczekuje tego społeczeństwo, trzy kobiety przekonane o tym, że w życiu chodzi o coś więcej, niż to, co do tej pory przeżywały, jeden cel… zmiana. W tej książce, jak w lustrze, przejrzeć się może każda kobieta, choć i panowie mogliby skorzystać.

Cytaty

„Czymże jest bowiem świat, jeśli nie rywalizacją zębów i żołądków? Zjadasz lub jesteś zjadany. Świat nie zna innego prawa. Proponuje nam dwie role: łowcy albo zdobyczy, dwa położenia, tyleż niestałe, co wymienne niestety.”

„Pieniądze oczyszczają lepiej niż woda z Lourdes.”

„Nasze myśli nie ograniczają się tylko do tego, co spostrzegamy czy mówimy. Mamy sekretne korytarze schowane za ścianami, ukryte szafy, tajemne szuflady. Gromadzimy tam niekiedy nasze żale, ambicje, lęki. Wszystko jest w porządku do czasu, a ż któregoś dnia zabezpieczenia puszczają  to tryska na zewnątrz, wychodzi. Wówczas można obawiać się najgorszego.” 

„Niekiedy trzeba się zgubić, by potem się lepiej odnaleźć.”

„Jaki jest sens mieć miliony, jeśli traci się całe godziny, żeby się nimi zajmować?”

„Natychmiast odniosłam wrażenie, że życie może być proste. Że wystarczy się nim zachłysnąć  spoglądać w niebo, podziwiać światło.”

„Ale co właściwie jest najtrudniejsze? Cierpieć, robiąc to, czego się nie kocha, czy cierpieć, żeby robić coś, co się kocha?”

Polecam również ciekawy wywiad z autorem książki – akcje.interia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *