Moje życie z Mozartem

Jak to jest, że po przeczytaniu tysiąc stronicowego tomiszcza, zastanawiam się co napisać, a po lekturze stu stronicowej książeczki, myśli i cytaty same pchają się na klawiaturę? 
„Moje życie z Mozartem” to nieco bardziej osobista pozycja w twórczości Érica-Emmanuela Schmitta, w której poznajemy nieco szczegółów z jego życia. Książka jest napisana w formie listów do zmarłego już dawno kompozytora i wirtuoza, listów, które tworzą coś w rodzaju autobiografii, choć dotyczących bardziej rozwoju duchowego. Mimo tego książkę czyta się jak najlepszą powieść, lekko i przyjemnie, a jednocześnie o sprawach niezwykle ważnych,  istotnych dla każdego człowieka. Jest ból, cierpienie, miłość, radość, masa optymizmu, a przede wszystkim miłość do muzyki, z której czerpać można dużo więcej niż nam się często wydaje.

Teraz już wiem i rozumiem dlaczego Éric-Emmanuel Schmitt pisze swe książki tak lekkim i prostym językiem, wzoruje się na muzyce Mozarta, a po szczegóły tego porównania zapraszam do lektury książki. Nie potrafię tego wyjaśnić i opisać, tak, jak zrobił to sam autor. 
Z książki dowiedziałam się również, że koty są mozartowskie! Mając w domu cudowną, czarną kotkę, nie mogę się powstrzymać przed wstawieniem tu cytatu na ten temat.
„Wszystkie koty to Twoi uczniowie. Z gracją i wrodzoną zgrabnością wykonują ruchy właściwe, precyzyjne, ekonomiczne, gdy trzeba – szybkie, i za chwilę – powolne, przeskakując z działania w bezruch, z allegro w adagio. Zawsze swobodne i giętkie, zawsze w pozycji władczej. Psy biegną do kałuży, by ugasić pragnienie, rzucają się na miskę, są zdyszane, zmęczone. Koty zaś to lekkość, nigdy – wysiłek. Byle się tylko nie okazało, że i ich organizm poddany jest potrzebom lub ograniczeniom. Wyglądają tak, jakby poruszały się dla przyjemności, by zadowolić nasze oczy.” 


No bo jak to możliwe aby takie oczy, takie widoki, nas nie zadowalały? 
Przyznaję się, sporadycznie słuchałam już wielu utworów Mozarta, ale teraz mam na to znacznie większą ochotę. Z pewnością, z pomocą słów i myśli autora książki, znacznie łatwiej jest ją odbierać, a przede wszystkim rozumieć. Szkoda tylko, że do wypożyczonego z biblioteki egzemplarza nie była dołączona płyta CD, ale w końcu od czego internet? 
„Powiedzieć „kocham Mozarta” to krzyczeć, że chce się nam śmiać, bawić, biec, turlać w trawie, całować niebo i pieścić róże.”

„Radośnie zamieniasz nasze życie w pochwalny śpiew, w którym jest miejsce nawet na ból i cierpienie, albowiem być szczęśliwym nie oznacza bronić się przed nieszczęściem, ale je akceptować.
Inne cytaty:
„Po co szlochać, skoro mamy siłę, by smakować życie?”

„Każdy z nas rusza w ciągu swojego życia w podróż w poszukiwaniu własnego „ja”. Niekiedy odbywamy taką podróż wraz z innymi. Jednak gdy odnajdujemy wreszcie samych siebie, to nigdy nie na zewnątrz, ale w sobie.”

„Ludzie głośni pragną nas przekonać, to jasne. Ale najpierw chcą przekonać i samych siebie.
Hałas jako kompensacja wątpliwości?”

„Dzieciństwo to kraj, przez który podróżujemy nieświadomie. Dotarłszy do granic, oglądamy się i nagle widzimy pejzaż. Ale jest już za późno.
Dzieciństwo dostrzegamy dopiero wtedy, gdy je opuścimy.”
Ten ostatni cytat dedykuję młodym rodzicom, nie zabierajcie swoim maluchom dzieciństwa. A tak przy okazji, podobno muzyka Mozarta ma dobry wpływ na rozwój dzieci i to nawet jeszcze w łonie matki, mówi się o tak zwanym Efekcie Mozarta. Czy to prawda, czy nie, chyba do końca nie wiadomo, na pewno jednak nie zaszkodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *