Herbata o smaku

Ano właśnie, herbata o smaku, czy z dodatkiem?
Różnice bywają dość istotne, o czym przekonałam się kupując swego czasu… herbatę w Biedronce. Nie wiem czy jeszcze jest, ale była w sprzedaży seria Złoty Smok, w której znaleźć można było zieloną herbatę o smaku prażonego ryżu.
Ponieważ próbowałam już Genmaichy, jakoś tak niewiele myśląc wrzuciłam paczkę do koszyka. Okularów na zakupy nie noszę (błąd), nie przeczytałam dokładnie ani opisu, ani składu, w efekcie czego napoczęta paczka stoi już dość długo w szafce. Ale do rzeczy, tak wygląda spodnia część opakowania.

Jak byk jest tam napisane, herbata o smaku, zawartość prażonego ryżu… 0,5%. Herbata zielona, szkoda że nie wiadomo jaka? 
Po wysypaniu zawartości torebki… 

Tym razem ubrałam okulary :) ryżu jednak nie znalazłam,  ale w końcu przy ułamku procenta jest to jak najbardziej możliwe. Sam susz zielonej herbaty w kolorze… powiedzmy mało apetycznym. Aromat po zaparzeniu? Trudno określić,  natomiast do picia za bardzo się to nie nadaje, przynajmniej dla mnie.

Dla przypomnienia, zdjęcie innej herbaty z prażonym ryżem, czyli wspomniana Genmaicha.

Jakie stąd wnioski?
  • Przede wszystkim, chcąc napić się dobrej herbaty, należy wybrać się do właściwego sklepu lub zamówić przez interent, również w dobrym i sprawdzonym sklepie. 
  • Nie kupować w pośpiechu, najlepiej kupować sypaną, obejrzeć susz, powąchać (przez internet niestety nie da się, trzeba polegać na opiniach innych lub zaryzykować).
  • Dokładnie czytać co się kupuje, w moim przypadku zabierać na zakupy odpowiednie okulary. Innym 50+ też to radzę. :) 
Czy nie kupować herbaty ekspresowej? Moim zdaniem jak najbardziej można,  jest przede wszystkim wygodna, a i smaczne można na rynku znaleźć. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *