Herbata sypana czy ekspresowa?

Herbata to coś więcej niż zwykły napój do śniadania czy podwieczorku. To także element towarzyskich spotkań, zdrowie w filiżance, a czasem nawet sposób na życie? Dla wielu herbata jest lekiem na wszelkie zło.
„(…) – Zrobię ci herbaty. Dla mamy herbata była lekiem na wszelkie zło. Przeziębiona? Napij się herbaty. Masz złamaną rękę? Proszę, tu jest herbatka. Laurel podejrzewała, że gdzieś w zasobach mamy z pewnością znajduje się opakowanie herbaty z napisem: „W razie Armagedonu zaparzać przez trzy do pięciu minut”.” 
Aprilynne Pike – Złudzenie
Zatem wybierajmy ją dobrze, zgodnie z naszym gustem, parzmy właściwie, a ona odwdzięczy się nam swoimi zaletami. 

Herbata sypana, czy herbata „na smyczy”, co wybrać? Ta druga, czyli ekspresowa, z całą pewnością jest wygodniejsza, prostsza w użyciu, często tańsza, choć z tym ostatnim stwierdzeniem nie zawsze się zgadzam. Liście w herbatach ekspresowych są bardzo mocno rozdrabniane, czasem przypominają wręcz pył. Proces siekania, krojenia, czy innego sposobu rozdrabniania, zawsze znacznie ułatwia dostęp tlenu i wilgoci do suszu. Weźmy na przykład zawarte w herbacie olejki eteryczne. Nie mam co do tego wątpliwości, że podczas intensywnego rozdrabniania spora ich część ulatuje w powietrze, zanim jeszcze susz zostanie zapakowany, nawet w najszczelniejsze opakowanie. 
Spotykałam się z opinią, że zawartość innych cennych, szczególnie dla zdrowia, składników również jest mniejsza w herbatach mocno rozrobionych.  Ile w tym prawdy, nie wiem, ale czyż nie jest tak, że czym bardziej przetwarzany produkt, tym mniej w nim naturalnych, zdrowych składników? Dokładnie z tym samym mamy do czynienia w przypadku wielu innych produktów spożywczych, jak choćby cukier czy mąka. 
Herbaty sypane, z całymi lub tylko nieco pociętymi liśćmi, z całą pewnością są bliższe naturze.
Kolejny plus herbat sypanych to większa różnorodność. Kupując zieloną herbatę ekspresową w markecie, zazwyczaj odczytujemy w składzie informację – zielona herbata, ale jaka?? Szanujące się firmy, podają dokładniejsze informacje, jeśli ich nie ma na opakowaniu, radzę paczkę odstawić na półkę. Natomiast kupując herbatę sypaną w dobrym sklepie, zazwyczaj mamy tak ogromny wybór, że czasem trudno się na coś zdecydować. 
Ktoś może powiedzieć, że to jakieś snobistyczne wymysły, przecież herbata to herbata, smakuje jak herbata i nic więcej. Oczywiście, w zabieganym świcie, kiedy pije się ją często na szybko, nie ma czasu na delektowanie się, skupianie na smaku, wówczas z całą pewnością zadowalające są nawet kiepskiej jakości herbaty ekspresowe.  Jak sama nazwa (ekspresowe) wskazuje, szybko się przygotowuje, szybko parzy i równie szybko zapomina, że… „coś” piliśmy. 
Herbaty z całych liści (lub prawie) zaparzone w czajniczku, czy nawet w obszernym zaparzaczu, cudownie rozwijają się, pęcznieją, oddają z siebie wszystko co najlepsze, smak, aromat, masę cennych składników. Najczęściej można je zalewać kilkukrotnie, czego raczej nie radziłabym robić w przypadku herbat ekspresowych, gdyż intensywniej przetwarzane, mają znacznie mniej do zaoferowania naszym kubkom smakowym. 
Dla bardziej zabieganych, nie mających czasu na „zabawę” z czajniczkami itp., dobrym rozwiązaniem są bibułkowe filtry, dostępne w wielu sklepach z herbatą. Zazwyczaj są w różnych rozmiarach, od małych na jedną filiżankę, do całkiem dużych, wystarczających na cały dzbanek. Bardzo wygodne w użyciu, połączenie ekspresowej z sypaną, z dobrym efektem smakowym. Jednym słowem dla wygodnych, ceniących sobie dobry smak. 
Przyznaję, że sama piję czasem herbaty ekspresowe, człowiek bywa leniwy, ale bardzo chętnie sięgam po coś (w moim przekonaniu) lepszego, nigdy w biegu, najczęściej w towarzystwie dobrej książki.
„Czas picia herbaty dla Anglika jest intymnym relaksem.” (Alice Walker) – warto zafundować sobie taką chwilę.

Fot.: photoxpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *