Trzy razy rooibos

O zaletach „herbaty” rooibos wspominałam już wielokrotnie, testowałam różne, najczęściej z dodatkami. Ostatnio natknęłam się w Rossmannie na 250 gramową paczkę rooibosa bez dodatków, w dobrej cenie. Nie wiedziałam czy jakość jest dobra, ale biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek dodatków, a szczególnie sztucznych aromatów, postanowiłam kupić. 

Susz okazał się bardzo dobry, aromatyczny, można było pomyśleć o własnych dodatkach,  choć sam smakuje również bardzo dobrze. Na pierwszy ogień poszła wanilia, oczywiście naturalna, w lasce. Na mniej więcej 100 gramów rooibosa dodałam jedną laskę. Całość zamknęłam w szczelnej puszce i odstawiłam na minimum tydzień. 
Herbatka przeszła aromatem wystarczająco mocno, przecież nie chodzi o to aby pić napar waniliowy, a herbatkę o takim posmaku. Jak dla mnie proporcja była w sam raz.
Kolejnym eksperymentem było dodanie listków świeżej mięty i tu również pełne zadowolenie. Ewentualnie można dodać odrobinę suszonej mięty, ale to już nie jest to samo. Polecam mimo wszystko świeżą, nie ma najmniejszego problemu z jej uprawą w doniczce, na okiennym parapecie. 
Ponieważ rooibos dobrze komponuje mi się z wanilią, spróbowałam dodać kokosu. Można zrobić mieszankę wcześniej  wówczas herbatka ładnie przejdzie aromatem, ale dla spróbowania warto przygotować taki napój od ręki. Wystarczy na jedną łyżeczkę suszu rooibosa dodać pół łyżeczki wiórków kokosowych i zaparzyć. Aromat kokosowy będzie bardzo delikatny, ale wystarczający. Tę „miksturę” polecam jedynie smakoszom kokosu, zazwyczaj jest tak, że albo go lubimy, albo wręcz nienawidzimy. 
Warto samemu przygotowywać aromatyzowane herbaty, dodając przeróżne składniki. Najlepiej robić to w małych ilościach, nigdy tak końca nie wiadomo co nam zasmakuje, a co niekoniecznie. 

4 komentarze

  1. Anonymous napisał(a):

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

  2. Muszę spróbować rooibosa z kokosem, genialne :)

  3. Danuta Popowicz napisał(a):

    Czy genialne to nie wiem? :) Eksperymentować jednak zawsze warto.

  1. 19 października 2016

    […] jest mocną esencją. Teraz muszę się przyznać, moją ulubioną (do malowania) herbatą jest rooibos, który tak na prawdę herbatą nie jest. Za to efekt i kolor bardzo mi […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *