Bloglovin, Feedly, a może G+?

Na początku lipca podobno mamy się pożegnać z „obserwatorami bloga”, a to racji zamknięcia Google Readera. Ci co piszą na Bloggerze, wiedzą o co chodzi. I pojawia się problem, jak… gdzie…? Skąd będę wiedzieć co napisała autorka mojego ulubionego bloga? Pewnie, można zaglądać na każdy z ulubionych, ale o ile łatwiej mieć to w jednym miejscu?

W związku z zaistniałą sytuacją, pojawia się w necie wiele rozwiązań, szczególnie dużym zainteresowaniem cieszy się Bloglovin.


Ponieważ lubię to i owo sprawdzać na własnej skórze, zajrzałam i tam, nawet założyłam konto. No co? Jak inni się pchają to ja też! :)

Rejestracja jest bardzo prosta, dodanie bloga również, nawet pomimo angielskiej wersji językowej można sobie poradzić bez znajomości tego języka. Opisywać krok po kroku nie będę, w sieci tego typu poradników trochę już powstało.

Przetestowałam, działa, po obejrzeniu myślę, że nie jest to miejsce dla mnie. Jeśli chcę śledzić kanały RSS wybranych blogów, robię to przez Feedly, aplikację powoli całkowicie zastępującą Google Readera. Nawiasem mówiąc w Feedly również można, w prosty sposób, zaimportować obserwowane kanały.

Feedly może wyglądac tak;

albo tak:

i jeszcze inaczej, wszystko zależy od naszych ustawień.

Pozostaje jeszcze G+ i tu zastawiam się nad jednym, dlaczego wszyscy tak bardzo opierają się tej usłudze? Bo niby jest taki bleee, nie ma ruchu, mało ludzi… No pewnie, skoro w internecie, na forach, innych serwisach społecznościowych trwa istna nagonka. A przecież brak obserwatorów idealnie wprost rozwiązuje właśnie G+, poza tym, co dla niektórych jest bardzo ważne, polska wersja językowa.
Google udostępnia ładne wstawki na bloga gdzie wyświetlani są nasi fani lub znajomi, i co też bardzo ważne, powstają całe społeczności, których zainteresowania są zbliżone. W przypadku kreatywnych blogerek też takowe istnieją i wcale nie świecą pustkami! Może ruch jest troszkę mniejszy niż na FB ale za to mniej jest zwyczajnych śmieci. Przykładem niech będzie społeczność „W wolnej chwili”, gdzie użytkownicy prezentują swoje dzieła, jest jeszcze kilka innych, traktujących o różnych formach rękodzieła i nie tylko. Są też społeczności kulinarne, miłośników książek, a amatorów fotografii G+ chyba jakoś szczególnie G+ przyciąga. :)

Nie mam absolutnie nic wspólnego z Google, jestem tylko użytkowniczką, całkiem zadowoloną z funkcjonalności tych usług i tym bardziej jest mi żal Google Readera.

Co wybrać? Wybór zależy od nas samych, nie koniecznie to co najmodniejsze musi być dla nas najlepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *