Muzyka do czytania

Znam osoby, którym podczas czytania nie przeszkadzają nawet głośne rozmowy, ale są też tacy, którzy potrzebują ciszy. Sama zaliczam się raczej do tych drugich, choć w moim przypadku nie musi to być cisza absolutna. Ruch uliczny, grasujący po mieszkaniu kot, ćwierkające ptaki czy szum drzew, nawet przy bardzo silnym wietrze, a nawet burza z piorunami, zupełnie nie rozpraszają mnie. Co innego rozmowa, zarówno ta w postaci dialogów w telewizorze, jak i pogaduszki w autobusie, bardzo utrudniają mi skupienie się na treści. I co wtedy, gdy warunki są niesprzyjające?

Może warto włączyć spokojną muzykę? Próbować dopasować utwory do danej lektury? Kto wie, może smooth jazz byłby dobry?  Z całą pewnością odrzuciłabym wszelkie utwory wokalne, muzyka instrumentalna jak najbardziej. Ewentualnie odgłosy natury, śpiew ptaków, szum lasu lub oceanu.

Zaczęłam się intensywniej nad problemem zastanawiać i rozpoczęłam poszukiwania, oczywiście w internecie. Pierwsze kroki na YouTube i wyszukiwanie utworów na które stawiałam, czyli smooth jazz, ewentualnie może być ambient. Wiedziałam jednak, że w drugim przypadku, natknę się w pierwszej kolejności na wykonawców takich jak Vangelis czy Kitaro, a tego chciałam uniknąć bo chyba za bardzo ich lubię? I tu powstał problem, czy zbyt wciągająca i wpadająca w ucho w muzyka nie będzie rozpraszać równie mocno jak rozmowy?

Zatrzymałam się na dłużej przy japońskiej pianistce Keiko Matsui.

Źródło zdjęcia: http://www.keikomatsui.com

Może wstyd się przyznać ale nie znałam jej utworów wcześniej, czas to nadrobić. Keiko gra głównie smooth jazz i new age, jest kompozytorką i wydała już sporo płyt cieszących dużym powodzeniem.
Dla pełniejszego zaprezentowania jej muzyki, dwa przykłady:

Innym wykonawcą, którego muzyka jest przyjemna w roli „podkładu” do czytania, to Yiruma, pianista i kompozytor z Korei Południowej. I mały przykład muzyczny:

A jak czytanie z muzyką w tle wygląda u mnie w praktyce? Jedno jest pewne, zbyt lubiane utwory, dobrze mi znane, czasem powodują, że… odrywam się od lektury. Muszą być spokojne i tu stawiam na smooth jazz, chociaż odgłosy natury też są, w moim przypadku, bardzo dobre. Czytanie książek z muzyką w tle jest jakimś rozwiązaniem, nie ukrywam jednak, że wolę nie koniecznie absolutną, ale ciszę.

Drogi czytelniku, jeśli czytasz przy muzyce, chętnie poznam inne sugestie muzyczne.

2 komentarze

  1. Katharina182 napisał(a):

    Niestety nie znam tych wykonawców, ale na pewno nadrobię, a jeśli chodzi o czytanie podczas słuchania muzyki, to ja jakoś nie mam z tym problemów. Nawet to lubię:) Pozdrawiam Cię serdecznie, a jeśli tylko zechcesz to zapraszam również do mnie.

  1. 21 października 2014

    […] czas temu wspominałam o muzyce do czytania. Temat dalej mi bliski, należę niestety do tych, którzy przy rozmowach, grającym i paplającym […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *