Echo winy

„Echo winy” Charlotte Link to przeciętny thriller, z dużo lepszą warstwą psychologiczną, dzięki której książka zyskuje bardzo dużo.
Zamiast mojego streszczenia, nota wydawcy:
„W pobliżu skalistej wyspy Skye tonie jacht niemieckiego małżeństwa, Livii i Nathana Moore. Rozbitkowie uchodzą z życiem, ale tracą cały dobytek. Ocalałym z katastrofy oferują gościnę angielski bankier Frederic Quentin i jego żona Virginia, zabierając gości do małego miasteczka w Norfolk, na skraju którego mają posiadłość. Wraz z pojawieniem się tajemniczej pary cudzoziemców z miasteczka zaczynają nagle znikać małe dziewczynki, które policja odnajduje po czasie martwe i zgwałcone. Na mieszkańców pada strach. Ale do Virginii, matki kilkuletniej dziewczynki, wydaje się nie docierać groza sytuacji i niebezpieczeństwo czyhające na jej córeczkę. Całą jej uwagę pochłania Nathan, którym jest coraz to bardziej zafascynowana…”

W książce przeplata się ze sobą kilka wątków, jest kryminał, romans, jest też psychologia. Ten ostatni, według  mnie, zasługuje na większą uwagę.
Zanim sięgnęłam po książkę pozwoliłam sobie przejrzeć kilka recenzji. Omijałam streszczenia, nie lubię ich czytać przed dotarciem do ostatniej strony lektury, starałam się poznać ogólne odczucia czytelniczek. W dwóch recenzjach znalazłam zdania, w którym główna bohaterka, Virginia, została określona jako „zblazowana kobieta”.
Nie do końca mogę się z tym zgodzić, to zbyt pochopna opinia i myślę, że autorka chciała pokazać tu coś innego. A mianowicie poczucie winy, raz po raz krwawiący „strup” na sumieniu, z którym nie można poradzić sobie samemu. Każdego coś gryzie, każdy kiedyś przed czymś ucieka, uczy się z tym żyć, a jeśli do tego jest samotny, bez prawdziwego wsparcia drugiej osoby, mogą pojawiać się irracjonalne zachowania, doprowadzające nawet do tragedii.
Dlaczego kobieta, z pozoru żyjąca w dobrym małżeństwie, on na stanowisku, dobrze zarabiający, w domu kochane dziecko, ładny domy, a nawet domy, nagle fascynuje się mężczyzną, zwykłym „czarusiem”, który nie ma nawet własnych majtek, na innych robi niekorzystne wrażenie (tak naprawdę jest guzik wart), a nawet potrafi skłamać?
„Lubiła jego sposób bycia. Miała wrażenie, że zawsze dokładnie wiedział, kiedy Virginia nie chce tłumaczyć swojego zachowania, i od razu się wycofywał.
Poza tym potrafił długo i w milczeniu jej słuchać. Prawie przez całą podróż opowiadała o Michaelu i Tommim. Ani razu jej nie przerwał.”
Czyżby dusiła się w swoim otoczeniu, a może, zagubiona, sama odgradzała się od świata i znalazł się ktoś, kto nieco rozbił stworzony przez nią mur?
„-  A co jest tym dobrym uczuciem? Jak byś je zdefiniowała?
Nie musiała długo się zastanawiać.
– Wolność. To wolność. Siedzi głęboko we mnie i kopie tunel na zewnątrz. Wiem, że zachowuję się bezwzględnie, ale nie potrafiłabym teraz zawrócić. Za żadną cenę.”
Drugim studium psychologicznym, zasługującym na uwagę jest tragedia rodziców, którzy utracili dziecko. Strach, rozpacz, momentami nadzieja na cud, to wszystko znajdziemy w opisach postaci, a właściwie rodziców dotkniętych wielką tragedią. Rodziców, których córeczki zostały porwane, zgwałcone przez pedofila, po czym zamordowane. Bardzo trudno jest opisać ich przeżycia, Charlotte Link zrobiła to w książce po mistrzowsku.
Sam wątek kryminalny jest według mnie najmniej interesujący, nawet pomimo sporego zaskoczenie na końcu książki. Miłośnikom kryminałów/thrillerów, książki raczej nie polecam.
Cytaty w treści pochodzą z książki „Echo winy”
Tytuł: Echo winy
Autor: Charlotte Link
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2008
Stron: 463

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *