W imię miłości

Po przeczytaniu „Mistrza” i „Bezdomnej”, sięgnęłam po kolejną książkę Katarzyny Michalak, nawiasem mówiąc wygraną w konkursie recenzentek. Wzięłam udział w konkursie mimo tego, że za recenzentkę się nie uważam, owszem piszę o przeczytanych książkach, ale czy to można nazwać recenzjami?  Piszę bo czytam, czytam bo lubię, a jak przy lekturze towarzyszy mi filiżanka dobrej herbaty… cudowna chwila relaksu.

„W imię miłości” to niezwykle wzruszająca powieść, bo nawet kamień ruszy tak przejmująca historia małej Ani, która mając zaledwie dziesięć lat opiekuje się śmiertelnie chorą matką.

Czy można tak szybko wydorośleć? Dawać sobie radę z wszystkim, począwszy do nauki w szkole, przez prace domowe, skończywszy na zarabianiu w internecie groszy, które z trudem wystarczają na chińskie zupki i chleb. Wydaje się to niemożliwe, a jednak, w imię miłości, często można zrobić wiele. I nie chodzi tu tylko o miłość matczyno-dziecięcą, jest też spóźniona ale szczera miłość do wnuczki, innych bliższych lub dalszych członków rodziny, a nawet przyjaciół. Bo w imię miłości można dokonać, a przede wszystkim zmienić, wiele.

Dworek na Jabłoniowym Wzgórzu, bo właśnie tam rozgrywa się cała akcja, to urokliwe miejsce, gdzie takie „cuda”, jak zmiana człowieka, jest jak najbardziej możliwa. A zmienia się wiele, szczególnie w właścicielu posiadłości, Edwardzie. Poza samą Anią, poznajemy jeszcze kilka ciekawych postaci, ludzi którzy miewają różną przeszłość, jest ciężka choroba, miłość, nienawiść, błędy młodości i jest nadzieja, przebaczenie, zrozumienie.
Momentami chciałoby się mocno potrzasnąć niektórymi osobami, na innych kartach pojawia się ogromny smutek, pytania dlaczego? Różne emocje przeplatają się ze sobą, a czytelnik? Coraz bardziej wciągające historie nie pozwalają oderwać mu się od lektury.

Kasię Michalak lubię za to, że potrafi pięknie opowiadać o życiowych, często bardzo smutnych, historiach. A że zawsze w jej książkach znajdujemy nadzieję, tym bardziej dobrze się czyta. Lekki styl pisania, typowo kobiecy, troszkę odpoczynku od własnych problemów… zapewne milsze to niż krwawe opowieści o wampirach, a przynajmniej dla mnie.

Czytając książkę zupełnie zapomniałam o zakładkach, dopiero po koniec uświadomiłam sobie, że nie zaznaczyłam cytatów, które tak lubię wstawiać na bloga. Na szczęście znalazł się jeszcze fragment, który bardzo dobrze obrazuje klimat książki.

„Nigdy nie ma zbyt wiele czasu, by pożegnać się tymi, których kochamy. Zawsze próbujemy targować się z Bogiem o jeszcze jeden miesiąc, tydzień, godzinę. Czasem nie jest nam dana nawet minuta. Czyjeś życie gaśnie nagle jak zdmuchnięty płomień świecy, pozostawiając w sercach najbliższych nieznośny żal. I pytanie: dlaczego?! Dlaczego odchodzą dobrzy ludzie, za którymi rozpaczamy i tęsknimy, a ci źli trzymają się życia na przekór wszystkiemu? Nie ma odpowiedzi na to pytanie.”

Tytuł: W imię miłości
Autor: Katarzyna Michalak
Liczba stron: 273
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Literackie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *