Pałac kobiet

Doskonałe studium czterdziestoletniej kobiety, stosunków między kobietami a mężczyznami, w połączeniu z różnymi tradycjami dwóch kultur. To tak w telegraficznym skrócie. Właściwie co bym nie napisała i tak nie opisze to wartości lektury, napisanej przez Pearl S. Buck, laureatkę Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Pisarka spędziła w Chinach wiele lat, dlatego opisana tu specyfika kultury jest bardzo dobra, a konfrontacja jej z zachodnią wzbudza dodatkowe emocje.

Pani Wu, główna bohaterka powieści, wzorowa żona, matka nienagannie wypełniająca wszystkie swoje obowiązki, w dniu osiągnięcia czterdziestu lat życia, postanawia wiele zmienić. Pragnie odsunąć się nieco, poświęcić więcej czasu sobie i swoim potrzebom, co w wielopokoleniowej rodzinie z tradycjami wywołuje wielkie poruszenie. Pozostając dalej z liczną rodziną, chowa się bardziej w cień codziennego życia, nie chcąc więcej rodzić dzieci, znajduje mężowi młodą partnerkę, czyli konkubinę. Bardziej zagłębia się w książkach, przemyśleniach i filozofii. Jednak ten wątek to tylko podstawa do poruszania wielu niezwykle interesujących tematów.  Czy pani Wu osiąga coś swą zmianą? Owszem wiele, a przede wszystkim coś, czego nie zaznała w dotychczasowym życiu, ale o tym trzeba przeczytać samemu.

W książce poznajemy kulturę Chin w latach trzydziestych XX wieku, która nas, ludzi zachodu, a zwłaszcza żyjących teraz, często zaskakuje czy nawet bulwersuje? A jednak pomimo wyraźnych różnic, okazuje się, że problemy ludzi wschodu i zachodu, bywają całkiem podobne, choć ich rozwiązywanie nie zawsze identyczne. Tu mamy możliwość porównania mądrości wschodu głoszonych przez panią Wu, ale i przekazywanych przez chrześcijańskiego księdza, brata Andre. Nawiasem mówiąc to właśnie dzięki niemu główna bohaterka odkrywa nowy świat.

W książce w zasadzie każdy znajdzie coś dla siebie, a szczególnie kobiety, gdyż mężczyźni, poza bratem Andre, są tam usuwani na drugi plan. Poza pokazaniem dawnej kultury wschodu (obecnie już mocno odmienionej), jest tu morze mądrości o miłości, religii, tradycjach, filozofii… o życiu. Warto po nie sięgnąć, zatrzymać się chwilę nad nimi, odpocząć przy kartach książki, a najlepiej z filiżanką dobrej, chińskiej herbaty. Z całą pewnością sięgnę jeszcze nie raz po książki Pearl S.Buck, do tej pory czytałam jedynie „Cesarzową”, a teraz, ta kolejna utwierdza mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po więcej.

Powieść bardzo ambitna, z głębią, w której trudno o wartką akcję, ale to właśnie jest jedna z jej zalet, nie czyta się na czas, a po to aby zrozumieć, przemyśleć. To dogłębna analiza ludzkich zachowań, w szczególności kobiet, oraz motywów wpływających na podejmowane decyzje.

Cytatów mogłabym wstawić mnóstwo, jednak ograniczę się do kilku.

„Mądrość to wielki dar, ale i wielki ciężar zarazem. Rozum bardziej niż bieda i bogactwo dzieli ludzi i czyni ich wrogami lub przyjacielami.”

„Wojny wybuchają tylko pomiędzy tymi, którzy są na najniższym etapie rozwoju. Zważ bowiem, że w każdym narodzie bardzo nieliczni idą na wojnę, a jakże niechętnie walczą i z jak małym sercem! Tylko nie dość rozwinięci kochają wojnę.”

„Zdumiewała ta gmatwanina problemów, jaka może powstać między mężem i żoną. Uważała siebie za wolną od niego, bo nigdy go nie kochała. Ale nie była wolna odeń, nawet wiedząc o tym, że przestał ją kochać, bo miałaby wówczas zranioną dumę.”

„Ogień, powstrzymywany we mnie, czasami wydziera się z zamknięcia i padam ofiarą własnych płomieni, a gdy jestem pogrążony w płomieniach, parzę innych.”

„Bo my nie jesteśmy zwierzętami. My potrafimy kochać się bez dotyku dłoni, bez spojrzenia. Możemy kochać się nawet, gdy ciało jest już martwe. To nie ciało nas łączy.”

„Nie jest dobrze dla męża i żony przebywać ze sobą bez przerwy.”

„Jego sposób odpowiadania był wyjątkowo prosty, a było tak dlatego, że sam tak został nauczony. Nie potrzebował jak pomniejsi ludzie gadać długo, zanim sięgnął sedna sprawy. Umiał, tak jak starzy taoiści, wyrazić istotę prawdy w kilku słowach. Odzierał liście, zrywał owoc, odrywał miąższ, kruszył pestkę, zdejmował zewnętrzną skorupę, dobywał ziarno, dzielił je i tam wreszcie ujawniał samo czyste jądro prawdy.” 

„Wszyscy mężczyźni są podobni jak płocie w strumyku – rzekła pani Wu swym pięknym srebrnym głosem. – Dopiero gdy kobieta odkryję tę prawdę, uwalnia się od nich.” 

” – Kłopoty między mężczyzną i kobietą powstają zawsze z przekonania, że ona i on mają wobec siebie jakieś obowiązki – ciągnęła pani Wu. – Ale gdy odrzucą to przekonanie, droga przejaśnia się. Każde ma obowiązek tylko wobec siebie. A jaki? Ten, aby siebie samego urzeczywistnić. Gdy jedno urzeczywistni się w pełni, drugie także wypełni swoje istnienie.”

„Jedno jest zadowolone tylko wtedy, gdy drugie jest zadowolone, i tylko wtedy oboje są szczęśliwi.” 

1 Odpowiedź

  1. Wspaniała książka, czytałam ją i pamiętam, że wywarła na mnie spore wrażenie. Kiedyś muszę jeszcze do niej wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *