Ceramika w kuchni

Bakcyla ceramicznego złapałam, mam pomysły i ochotę na ulepienie kolejnych tworów, a wszystkiemu winne oczywiście warsztaty ceramiczne ;), o których wspominałam na blogu nieco wcześniej, przy okazji chwalenia się czarkami. :) Warsztaty dobra rzecz bo można poznać podstawy, z czasem zapewne głębsze tajniki, ale kiedy wraca się do domu, często przychodzi ochota na więcej. Z gliną nie problem, można kupić, ale do tego przydałyby się jakieś podstawowe narzędzia czy formy, i tu już wydatek zaczyna się robić większy. O czymś takim jak piec nawet nie wspominam, jest to już bardzo duży koszt, jak na początkowe hobby i być może tylko czasowe. Jednak pracując w kuchni można po części coś zaradzić, bo czyż lepienie gliny nie przypomina troszkę klejenia ciastek? Mało tego, nawet się ją pokrywa glazurą, całkiem podobnie jak ciasteczka lukrem!

Kiedy wcześniej lepiłam w domu coś na kształt czarki (jednak pod okiem fachowca sprawniej to idzie) nie potrzebowałam zbyt wielu narzędzi, problemem było tylko ciągła łapanie palcami i obracanie, co nie zawsze dobrze wpływało na kształt. Kiedy wpadłam na pomysł ulepienia anioła… o tu już to macanie i okręcanie nie było zbyt wygodne. Chwila namysłu i jest rozwiązanie, a konkretniej… obrotowy talerz na tort.

Żeby glina nie kleiła się do gładkiej powierzchni szkła, przykleiłam taśmą bawełnianą ściereczką, taką jednorazową. Rozwiązanie prawie idealne, jedynym minusem jest dość duża średnica talerza, ale i tak pomoc znacznie ułatwia pracę.

Od razu wyjaśnię, że stanowisko pracy nie wygląda tak czysto jak na powyższym zdjęciu. Oj, nie! Tu ustawiłam eksponaty już po pracy, bo wcześniej nie pomyślałam, że wpadnie mi do głowy pisanie notki o talerzu na tort.

A skoro już pokazałam dolną część anioła to wstawię jeszcze w całości, stan jak najbardziej surowy.

Co jeszcze można wykorzystać w kuchni do lepienia gliny, bądź innej masy?
Patyczki do szaszłyków, które drobnym papierem ściernym można nieco wyprofilować. Podobnie da się potraktować drewniane kopyście, a zwłaszcza ich płaskie i niezbyt szerokie uchwyty.

Z patyczków do szaszłyków można zrobić trzonki do drobnych narzędzi.

Igła, bądź odpowiednio wyprofilowany spinacz biurowy, osadzone między czterema skróconymi patyczkami i mocno oklejone dobrą taśmą klejącą (srebrną) zdaje egzamin. Igłą można wycinać fragmenty z rozwałkowanej gliny. A właśnie, wałkowanie! Tu chyba łatwo się domyślić, że w kuchni najlepszym narzędziem będzie wałek do ciasta, najlepiej oklejony gazetą.

Foremki do wykrawania ciastek… idealne do wycinania różnych elementów ozdobnych. Sięgnęłam nawet po szprycę do kremów, niestety ta, którą mam, jest plastikowa i nie bardzo daje radę glinie, ale zawsze można wałeczek ukulać ręcznie.

Co jeszcze? Wąski spiczasty nóż, nóż do pizzy, ozdobne radełko do pierogów, do nadania faktury tłuczek do mięsa, sitko lub ściereczka o grubym splocie… pewnie znajdzie się dużo więcej.

Jak się tak dobrze rozejrzeć po kuchni, i nie tylko, znaleźć można wiele więcej artystycznych „narzędzi”. Wystarczą tylko dobre chęci i oczywiście ktoś, kto nauczy podstaw, to znacznie ułatwia pierwsze kroki w naszej… kuchni.

1 Odpowiedź

  1. Jirsa Felt napisał(a):

    Pomysł na narzędzia samoróbki REWELACYJNY!!!! :) Zwłaszcza że kupując płacisz kilkanaście złoty za sztukę! a tu robisz dokładnie taki kształt jak potrzebujesz! :) No super!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *