Lao Shou Mei Bai Cha

Dzisiaj dotarła do mnie konkursowa przesyłka (konkurs był na forum herbacianym Fusy.eu), a ponieważ byłam ogromnie ciekawa smaku białej herbaty Lao Shou Mei Bai Cha od razu zabrałam się za parzenie. Do niedawna nie miałam pojęcia, że biała herbata może być również pakowana w postaci tak zwanego ciastka, cały czas kojarzyłam je tylko z Pu’erami. Widać prawdą jest powiedzenie, że człowiek uczy się całe życie. Przygotowując Lao Shou Mei Bai Cha skorzystałam z sugestii Joanny Liu Mulan, zawartych w opisie tejże herbaty i przygotowałam ją identycznie.

Smak obłędny! Już po wyjęciu kawałka ciastka z opakowania uderzył mnie niezwykle oryginalny, nie spotykany jeszcze przeze mnie aromat. Pierwsze skojarzenie? Las, las porośnięty mchem, gdzie nie gdzie leżące kawałki mokrej kory. Tak, taka wilgotna kora z drzew to dobre określenie, szczególnie dla samego naparu z pierwszego parzenia. W drugim przechodził nieco bardziej w smak roślinno-orzechowy. Poza tym cudowna i naprawdę intensywna słodycz.
Tak wygląda kawałek ciastka:
A tu już po „wyciągnięciu” z suszu wszystkiego co najlepsze.
Wyjątkowa biała herbata, o zdecydowanie mocniejszym kolorze i smaku, niż w białych, które do tej pory piłam.

1 Odpowiedź

  1. 17 lutego 2015

    […] to zapach mojej ulubionej „mokrej kory”, o której wspominałam kiedyś przy opisie białej herbaty, ale nie, ten zapach był nieco inny. A przynajmniej tak mi się wydaje. Ogólnie dość złożony […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *