Ciasto drożdżowe na rooibosie

Rooibos to świetny dodatek do wypieków i deserów. Robiłam z nim już kilka różnych słodkości, wreszcie przyszedł czas na ciasto drożdżowe.

Wbrew temu, co niektórzy twierdzą, nie ma z nim aż tak wiele pracy, potrzebny czas to zazwyczaj słodka bezczynność, kiedy to rośnie sobie w ciepłym miejscu. Nigdy nie ćwiczyłam bicepsów podczas wyrabiania, ot pomieszałam i zawsze było dobrze. Później czas na dobrą herbatę, najlepiej z książką, a ciasto… samo się robi.

Tyle wstępu, czas zawinąć rękawy i przygotować niezbędne składniki.

  • 30 dag pszennej mąki
  • 150 ml mleka
  • czubata łyżka rooibosa
  • 60 g drobnego cukru
  • 1 jajko
  • paczka suszonych drożdży
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki przyprawy do kawy Italian Style (nie jest konieczna)
  • dżem lub marmolada, u mnie był dżem z róży

Mleko zagotować, wsypać rooibosa, odstawić na kilka minut. W tym czasie do miski wsypać mąkę, cukier, przyprawę, drożdże. Wymieszać, dodać oliwę, jajko. Mleko przelać przez sitko, nie chcemy aby w cieście pojawiły się fusy rooibosa. Wlać do miski, zwracając uwagę na to aby nie było bardzo gorące, a jedynie dobrze ciepłe. Tu małe przypomnienie, do ciasta drożdżowego nie dodajemy chłodnych składników, nie będzie dobrze rosło.
Gdy już wszystko znajduje się w misce wyrabiamy na jednolitą masę. Gdyby ciasto było za twarde wystarczy dolać więcej letniego mleka, tu dużo zależy od mąki.

Miskę przykrywamy ściereczką i zostawiamy ciasto w ciepłym miejscu, do wyrośnięcia.
Mała uwaga: nigdy nie używam do wyrabiania ciasta drożdżowego żadnych cudów kuchennej techniki, wystarczy miska i ciepła dłoń.

W tym czasie, kiedy ciasto sobie rośnie, robimy filiżankę dobrej herbaty i dalej twierdzimy, że… ciężko pracujemy przy pieczeniu ciasta. Kiedy już wypijemy, przeczytamy kilka rozdziałów dobrej książki, przechodzimy do kuchennych działań.

Ciasto wykładamy na stolnicę, wałkujemy w coś na kształt prostokąta, tak aby krótszy bok był długości foremki.

Prostokątny placek smarujemy dżemem i zwijamy w rulon.

Zawijańca przekładamy do foremki i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 25 minut (z termoobiegiem).

Jeśli chodzi o wykończenie ciasta można je przed włożeniem do piekarnika pomalować rozbełtanym jajem, ewentualnie po upieczeniu, posypać cukrem pudrem.

Ciasto się piecze, my dalej pracujemy ;) popijając kolejną filiżankę herbaty. Kawa też może być.

Jeszcze jedna uwaga co do użytej przeze mnie przyprawy. Wykorzystałam gotową mieszankę, kupioną w Lidlu (cukier, cynamon, mielona laska wanilii, anyż), ale nie jest ona niezbędna. Dobry będzie dodatek samej wanilii lub wanilii, anyżu i odrobiny cynamonu. To czego użyjecie zależy już od indywidualnych upodobań smakowych.

A teraz już herbata z kawałkiem ciasta. Dobra będzie w tym przypadku czarna Yunnan Golden Buds – Hong Cha, przyjemne połączenie smakowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *