Herbata Pu Erh w mandarynce

Swego czasu chciałam zamówić, jako ciekawostkę, herbatę Pu Erh o smaku mandarynki, niestety jak się okazało nie była w danym momencie dostępna. Żeby była pełna jasność owej ciekawostki wyjaśniam, że nie chodziło tu o dodatek mandarynkowego aromatu. Herbata była umieszczona skórce mandarynki i dzięki temu zabiegowi, miała nabierać odpowiedniego aromatu.

Ponieważ w domu miałam dobrego puer’a, mandarynki też… co szkodzi spróbować?
Czytałam, że w oryginale umieszcza się herbaciane listki do świeżej skórki, ja jednak obawiałam się pleśni, postanowiłam najpierw skórkę wysuszyć, a dopiero później wypełnić ją herbatą.

Całość zawinęłam w papier, umieściłam w szczelnej torebce, zostawiłam na dwa miesiące. Wreszcie przyszedł czas na próbę.

Podejrzewam, że w oryginale herbata jest bardziej sprasowana, gdyż skórka owocu podczas wysychania kurczy się. U mnie listki były luźne, natomiast aromat bardzo wyczuwalny.

Po zaparzeniu, oczywiście bez skórki, aromat naparu był już mniejszy, ale dalej dość wyraźny. Muszę przyznać, że właśnie taki delikatny, nie mający nic wspólnego ze sztucznością, jak najbardziej mi odpowiada.

Eksperyment w zasadzie udany, z jednym mały zastrzeżeniem. Odnosiłam wrażenie, że herbata nabrała nieco większej goryczki i nie wiem czy przypadkiem nie wzięło się to z białego wnętrza skórki? Być może trzeba było nieco bardziej oczyścić od środka?
Jeśli podejmę się kolejne próby, postaram się to poprawić i sprawdzić efekt końcowy. Natomiast z zastosowaniem świeżej skórki mandarynki raczej nie będę eksperymentować.

1 Odpowiedź

  1. Łukasz napisał(a):

    Muszę koniecznie wypróbować ten sposób :) Ale prawda – ze świeżą skórką lepiej eksperymentować nie warto ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *