Zielona herbata

Chłodne dni sprzyjają piciu herbaty, a przynajmniej ja tak mam. Myślę o bardziej korzennych smakach, po Yogi Tea może sama coś namieszam? A póki co popijam zieloną herbatę, nie z górnej póki, co nie oznacza, że musi być kiepska. Mam tu na myśli zieloną herbatę z Herbapolu, która na opakowaniu nie jest zbyt dokładnie opisana, jednak na wygląd prezentuje się całkiem dobrze.


Cóż mamy na opakowaniu? Troszkę za mało informacji, herbata zielona, liściasta i nic więcej. Sposób parzenia: zaparzaj gorącą, ale nie wrząca wodą. Można pomyśleć, że 90 stopni to właściwa temperatura, a tak przecież nie jest.  No właśnie, powyżej tekstowej instrukcji obsługi widnieje obrazek:

Można i tak, ale osobiście doradzam niższą temperaturę, niech nie przekracza 80 stopni. Ja parzę wodą o temperaturze 70 stopni.

Wygląda na to, że chcę tę herbatę skrytykować, a wcale tak nie jest. Wybierając zieloną herbatę w niższych granicach cenowych, warto po nią sięgnąć. Ma przyjemny smak, z lekko wyczuwalną nutą orzechów, a przy odpowiedniej temperaturze mało goryczki. Fakt, piłam smaczniejsze zielone herbaty, ale na codzienne popijanie, do tego w tej cenie, z całą stanowczością mogę polecić.

Napar ma jasno żółty kolor, co prawda na zdjęciu wygląda nieco ciemniej, ale jest to skutek filiżanki o większej pojemności niż typowej, herbacianej czarki. Tak dla odmiany postanowiłam napić się w filiżance, swoją drogą ładnej, o kulistym kształcie, który w moim odczuciu sprzyja wyczuwaniu aromatu. Może właśnie ten zwężający się ku górze kształt, powoduje większą koncentrację zapachu? W sumie gdyby nie uszko, piękna czarka by była.

Listki suszu dość duże, poskręcane, ładnie rozwijają się i pęcznieją podczas procesu parzenia.

Teraz tak sobie pomyślałam… byłaby z tego całkiem dobra baza do przygotowywania własnych mieszanek. Z jakimi dodatkami, tego jeszcze nie wiem, ale nadchodzące zimowe wieczory pewnie skłonią mnie do małych eksperymentów. A póki co, czwarte, ostatnie zalanie listków i przyjemna chwila przy herbacie zaraz się skończy. Czas pomóc córce w „wykańczaniu” wigilijnych uszek. A jak tam u Was przygotowania świąteczne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *