Herbata Xin Yang Mao Jian Supergrade

Cudnie aromatyczny susz zapowiadał dobrą, herbacianą ucztę i tak w rzeczywistości było. Jak to miło w pierwszych dniach nowego roku, kiedy teoretycznie powinna być zima, napić się niezwykle wiosennej herbaty. Wato tu dodać, że zielona herbata Xin Yang Mao Jian Supergrade zbierana jest właśnie wiosną w Xinyang. Jest to jedna z dziesięciu najlepszych herbat chińskich, a tak przynajmniej określają ją znawcy tematu.

Susz herbaciany to długie i cieniutkie igiełki, aż trudno sobie wyobrazić, że te drobinki uraczą zmysły bogatymi wrażeniami. A jednak, w przypadku dobrych herbat, tak jest i warto, przynajmniej od czasu do czasu, po nie sięgać.

Odwlekałam parzenie herbaty, najpierw musiałam się nacieszyć wspomnianym aromatem, prawdziwym i naturalnym, a nie sztucznie dodawanym. Myślę ze idealną metodą parzenia dla tej herbaty jest gong fu, ale z barku kompletu odpowiednich akcesoriów musiał wystarczyć sam gaiwan, którym w dalszym ciągu nie mogę się nacieszyć, doskonały zakup dla zakręconych na punkcie herbat.

Xin Yang Mao Jian Supergrade parzyłam wodą o temperaturze 70 – 80 stopni, pierwsze parzenie jedna minuta, kolejne troszkę wydłużane. Po każdym odcedzeniu naparu musiałam jeszcze powąchać nasiąknięte wodą listki, zapach tak przyjemy, ze warto się nim nacieszyć.

Aromat dobrze wyczuwalny zarówno w suszu jaki po zaparzeniu, co ciekawe, spodziewałam się nieco innego smaku, trochę mnie zaskoczył, ale całkiem pozytywnie. Bogaty i wspaniały aromat trudno jest mi nawet określić, najlepiej spróbować samemu, bo warto. Momentami przebijało coś jakby lekko prażonego, a może bardziej orzechowego?

Szkoda było mi się z nim rozstawać do tego stopnia, że wykorzystałam metodę o której wspominałam wcześniej na profilu Facebooka, a mianowicie położenie zużytych listków w kominku do aromatoterapii. Już po chwili, kiedy ceramiczna miseczka rozgrzała się od płomienia świecy, zawartość zaczęła cichutko skwierczeć i wydzielać delikatny, acz przyjemny aromat. Zadziałało, prawdopodobnie częściej będę wykorzystywać w ten sposób listki, które zazwyczaj trafiały do kosza. Aromat całkowicie naturalny i co ważne nie duszący, jak to bywa w przypadku klasycznych olejków.

Podejrzewam, że przy kolejnych zakupach zamówię sobie tę herbatę, choć znając siebie… nowe smaki też będą kuszące.

2 komentarze

  1. Avrea napisał(a):

    fajny pomysł na wykorzystanie zuzytej herbaty , muszę sonie sprawić kominek i wypróbowac ;)
    a takich profesjonalnych naczyń do parzenia herbaty mi brakuje ;/
    pozdarwiam

  2. deni napisał(a):

    Polecam bo na prawdę ładnie pachnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *