Tumblr, świetna platforma miniblogowa

Pisząc bloga zawsze chciałam umieścić na nim coś w rodzaju minibloga, gdzie wrzucane będą krótkie uwagi, pojedyncze zdjęcia lub ciekawe znaleziska z sieci. Wydaje mi się, że jest to dość ciekawe uzupełnienie głównej treści i dłuższych wpisów. Rozglądałam się, testowałam, przymierzałam…

Teoretycznie można korzystać z Facebooka, choć ja akurat jestem na etapie kasowania strony fanowskiej. Jakoś tak pod prąd idę, albo przekorna natura? :)

Jest też Twitter, choć ten akurat nie specjalnie przypadł mi do gustu.

Google Plus to dość mało popularna platforma (a szkoda), według mnie najbardziej popularna wśród cykających zdjęcia i… linkujących do swoich blogów. Nawiasem mówiąc dodawany (przez Googla) do odnośników atrybut „nofollow” skutecznie eliminuje lepsze indeksowanie. Syzyfowa praca blogerów, chyba że liczymy na znajomych z kręgów.

Kolej na Tumblra, którego znam od dawna i od zawsze bardzo mi się podobał. W Polsce nie jest jeszcze bardzo popularny, ale odnoszę wrażenie, że to się zmienia.

Tumblr jest po prostu świetny! Prosty do założenia, może stanowić bardzo rozbudowany blog, ale jest też idealny jako miniblog. Jedyną malutką wadą może być brak komentarzy. Jeśli jednak ktoś żyć bez nich nie może, nie ma problemu, wystarczy skorzystać z platformy Disqus, której sama używam na tym blogu.

Tumblr ma tyle zalet, że pewnie wszystkich tu nie wyliczę. Numer jeden to prostota, zestaw gotowych szablonów, które oczywiście można edytować i całkowicie personalizować.
Posty mogą mieć różna formę: tekst, zdjęcie, film, cytat, link itp.

Można reblogować posty od innych użytkowników, co jest bardzo wygodne, a przy okazji wzbogaca nasz blog.

Istnieje możliwość połączenia konta z innymi serwisami społecznościowymi, a dokładniej z Facebookiem i Twitterm. Co to daje? Całkiem sporo. Publikując na Tumblrze wpis jest automatycznie umieszczany w przyłączonych serwisach.

W momencie kiedy umieści się widget na głównym blogu, czytelnicy są na bieżąco, na blogu częściej coś się dzieje. W sumie blogerom chyba powinno o to chodzić, aby czytelnicy zaglądali na samego bloga, a nie tylko na wpisy umieszczane w serwisach społecznościowych?
Z tym widgetem pojawił się jednak pewien problem, trzeba było troszkę popracować, poczytać, pokombinować z CSS-em na blogu.

Publikować można na kilka sposobów, standard to klasyczny komputer, nadaje się też do tego telefon, smartfon, tu oczywiście przez aplikacje. Istnieje też możliwość publikowania przez maila, dla niektórych wygodne rozwiązanie.
Wygodna jest również tak zwana skryptozakładka, umożliwia szybkie dodanie interesującego znaleziska, zdjęcia itp.

Co więcej? Dużo zalet, warto się zainteresować. Nawet nie mając planów na zakładanie bloga z prawdziwego zdarzenia, można pokusić się właśnie o takiego minibloga. A dla aktywnych blogerów może to być miejsce na krótkie zapiski, bo przecież nie wszystko zasługuje na długie posty.

Polska społeczność Tumblra stale rośnie, nawet odbywają się zloty użytkowników. A jeśli już pominąć ograniczenia językowe… ponad 170 milonów blogów, na prawdę jest się po czym rozglądać. A ile pięknych zdjęć w herbacianych klimatach! :)

Długo się zastawiałam nad wyborem, robiłam na testowym blogu przymiarki z widgetami, wygrał Tumblr. Nawet pomimo tego, że wstawka w bocznej szpalcie przyprawiła mnie o… kilka siwych włosów.

Jeśli nic nowego nie strzeli mi do głowy, Tumblr umieszczony w bocznej szpalcie, zostanie jako uzupełnienie głównych treści. Część z tych wpisów zapewne trafi też na mój profil na FB, jednak nie wszystkie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *