Uwolnić herbatę

Herbata zamknięta w piramidce… wygodne, ale nie koniecznie najlepsze rozwiązanie. Teoretycznie piramidki mają dać większą szansę herbacianym listkom na pełne rozwinięcie, lepsze parzenie. Czasem jednak zdarza się herbata, gdzie pomimo piramidki, liście (w moim odczuciu) mają zbyt mało miejsca.
Profanacja herbacianych akcesoriów? ;)


Ooolong zamknięty w piramidkach, kupiony w jednym z marketów (Lidl), mały zakup dla testu. Pierwsze parzenie… całkiem, całkiem… choć piłam lepsze. :) 

Pooglądałam piramidę przed parzeniem i już wtedy miałam wrażenie, że susz nie przypomina drobnej sieczki. Po parzeniu bibułka była mocno wypełniona. Jedynie wyjście rozciąć torebkę i obejrzeć zawartość.

A po parzeniu…

Dopiero parząc klasycznie, w czajniczku czy gaiwanie, widać do jakiej objętości pęcznieją listki. Trochę szkoda ściskać je bibułką, tak mi się przynajmniej wydaje. Z drugiej strony, na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż ekspresowa torebka zawierająca prawie sam pył. Tu przynajmniej widać (po rozcięciu), że w środku na prawdę jest herbata. :)
Całkiem niezły oolong niemieckiego producenta, w przystępnej cenie. Warto jedynie zaznaczyć, że najlepiej parzyć go niezgodnie z „instrukcją użycia”, czyli wodą o nieco niższej temperaturze niż wrzątek.

Z tej samej serii próbowałam również białej, o nazwie Mao Feng Tea, ale nie przypadła mi do gustu, być może dlatego, że mam już nieco większe rozeznanie w tej kategorii i od białych oczekuję czegoś więcej?  A może po prostu nieco inaczej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *