Dworek pod lipami

„Dworek pod lipami” to pierwsza książka Anny Szpielak, która trafiła w moje ręce i przyznaję, że całkiem przyjemnie ją się czytało. Lektura lekka, raczej kobieca, z ciekawym połączeniem dwóch epok, światów i… kobiet. Nigdy nie przepadałam ze przeskokami w czasie, przeplataniu wydarzeń obecnych z historycznymi, jednak w przypadku tej książki, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Być może właśnie z powodu tych zbieżności postaci?

Gabriela, młoda pisarka, od pewnego czasu jest mężatką, ale nie czuje się dobrze w nowym domu i rodzinie. Mąż, jako wdowiec, wydaje się żyć jeszcze miłością do zmarłej żony, poza tym są dzieci z pierwszego małżeństwa. W domu sprawuje władzę pierwsza teściowa męża, co nie koniecznie musi odpowiadać młodej następczyni statusu pani domu. Mąż niczego nie zauważa, zresztą jako pracoholik za bardzo nie ma kiedy tego odkryć. Gabrysia postanawia wyjechać do domu przyjaciółki, początkowo pod pretekstem pilnowania dobytku, podczas nieobecności domowników. Jako towarzystwo pozostają Gabrysi zwierzaki, czyli kanarek, pies i kot. Wspaniałe towarzystwo, dostarczające bohaterce wielu wesołych, jak i nieco denerwujących chwil.
Podczas pobytu w domu przyjaciółki, Gabrysia nabiera rozmachu przy tworzeniu nowej i nieco odmiennej książki. Chce skończyć z łzawymi powiastkami i zająć się czymś ambitniejszym. Nie jest to dobrze widziane przez wydawcę, bo wiadomo, popularne czytadła dobrze się sprzedają, czyli wszystko kręci się wokół kasy. Bardzo ciekawie została tu opisana praca pisarza, choć nie jestem przekonana o tym, że zawsze ma miejsce aż taka symbioza autora z główną postacią. Gabrysia potrafi tak bardzo zatopić się w „rozmowach” z Celiną, główną bohaterką nowej książki, że zupełnie traci kontakt z rzeczywistością.
Czy Gabrysia osiągnie cel, stworzy nową i oryginalną książkę? Czy zadowoli wymagania wydawcy tak, aby w dalszym ciągu uważała, że to ona stworzyła fabułę, a nie konsumpcyjne oczekiwania? Czy pobyt w domu przyjaciółki wpłynie jakoś na układy rodzinne? Czy ta chwilowa rozłąka, w pewnym sensie separacja, wpłynie na poprawę stosunków między żoną a mężem? Czy mąż oderwie się na chwilę od pracy, przejrzy na oczy i zrozumie potrzeby drugiej strony? I wreszcie czy Gabrysia otworzy się przed mężem, zwierzy ze swojej tajemnicy, którą do tej pory ukrywała? Jakiej tajemnicy Tego oczywiście nie napiszę, zgodnie z założeniem, że tę samą opowieść, ten sam scenariusz a nawet zdanie, można odczytać inaczej.  Wszystko zależy od wrażliwości i interpretacji czytelnika, a gotowe i pełne streszczenia mogą, już przed podjęciem lektury, wykrzywiać nieco to spojrzenie.
Dwa, bardzo połączone, światy Gabi i Celiny wciągają czytelniczkę i mimo tego, że powieść jest troszkę przesłodzona, warto po nią sięgnąć. Dobra lektura na chwilę relaksu, zapewne dająca więcej wytchnienia niż krwawy horror, czy gorzej… wampirze opowieści. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia, nigdy nie przepadałam za mnożącymi się ostatnio wampirzymi historiami i raczej nie ulegnie to zmianie, nawet gdyby stało się to powszechnym trendem czytelniczym.
„Pewne rzeczy zależą po prostu od człowieka i jego kultury, a nie od kasy.”
 
„Mężczyzna, który usiłuje zrozumieć swoją żonę, jest na prostej drodze do rozwodu.”
 
„…kto nie ryzykuje, nie odnajdzie swojego szczęścia.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *