Pokuta

„Pokuta” Anne Rice to powieść o aniele i płatnym zabójcy. Co ciekawe i wydawać by się mogło mało prawdopodobne, to właśnie anioł wybiera jako swojego pomocnika mordercę. Nie ma tu wampirów, jak w wielu innych powieściach autorki i właśnie to zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę. Niestety (a może wręcz przeciwnie?)  wampiryzm nie jest moim ulubionym tematem, chociaż z racji pochodzenia i zamieszkania może powinien? Wszak całkiem niedawno o Gliwicach było dość głośno w mediach, właśnie za sprawą wykopalisk i odkrytych szkieletów.

Toby, płatny zabójca, jako chłopiec marzył aby zostać dominikaninem. Koleje losu, między innymi śmierć dwojga rodzeństwa, za którą Toby czuł się odpowiedzialny, sprawiły iż został mordercą. Po jakimś czasie przyjmowania zleceń myśli o skończeniu tego procederu, właśnie wtedy pojawia się wspomniany anioł, Malachiasz, który ofiaruje mu drugą szansę.
Toby, już jako pomocnik anioła, przenosi się w czasie do trzynastowiecznej Anglii, gdzie w dominikańskim habicie, próbuje zapobiec skazaniu dwójki Żydów. Czy i jak mu się to udaje oczywiście nie napiszę, ale chcę  w tym momencie zwrócić uwagę na ciekawie i dość dokładnie opisane stosunki pomiędzy Żydami a chrześcijanami w ówczesnej Anglii. Rozbudowane opisy życia średniowiecznej Anglii to bardzo duży plus powieści.
Sama postać głównego bohatera bywa nieco kontrowersyjna, bo czy seryjny morderca może być tak bardzo wrażliwy? Chodzić do kościoła, klękać przed świętym obrazem i modlić się będąc ateistą? Jakim ateistą? Przecież chciał zostać dominikaninem.
To droga od marzącego chłopca, przeżywającego liczne tragedie, do dorosłego mężczyzny – mordercy. Bardzo samotna droga pełna zawijasów, ciemnych zakamarków, rozterek, która może doprowadzić do celu. W tej książce jest nim nawrócenie, ale abstrahując od wiary, może to być wszystko, co daje szczęście.
‚Pokutę” świetnie się czyta, treść wciąga i co bardzo ważne, zmusza do wielu refleksji. Aspekt religijny jest tu dość mocno uwypuklony, czasem wydaje się zbyt nachalny. Mimo wszystko głównym tematem jest, poza wiarą, sam aspekt winy, kary, przebaczenia i nader wszystko samotności.  Czy to chrześcijanin, Żyd czy ateista, to zawsze tylko człowiek. A może aż człowiek.
Nie jest to łatwa lektura, nie wszystkim będzie się podobać, ma jednak w sobie coś… ten klimat, a może nadzieję na drugą szansę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *