Dewastacja Gliwic

O Gliwicach już dość dawno nie pisałam, temat nie interesujący dla większości tu zaglądających, a poza tym patrząc na to, co się w mieście wyrabia, ręce opadają i nawet się pisać nie chce. Tym razem jednak słów kilka, czasami człowiek musi, inaczej się udusi.
Fakt, wizja uduszenia w mieście staje się całkiem realna.

Przeczytałam informacje o podjęciu przez radę miasta decyzji w sprawie Parku Chrobrego, a w zasadzie jego zniszczenia. O sprawie wspominałam jakiś czas temu, później miałam naiwną nadzieję, że sprawa przycichła. Jednak będzie budowana droga przez park, jednak ulegną skasowaniu ogródki działkowe, a jakby mało tego było, powstanie też druga, za parkiem, przez teren rzekomo zbędny, nikomu do szczęścia niepotrzebny. Jasne, komu są potrzebne drzewa w mieście? Cóż za idiotyczne wymagania!
Dodatkowym argumentem na „nie” jest fakt istniejącej już, tuż obok, drogi (Panewnicka), nie obciążonej jeszcze ogromnym ruchem, tak jak to ma miejsce na pozostałych ulicach miasta.

Niby ma to być połączenie pewnych dzielnic miasta, a guzik, w moim odczuciu to wszystko pociąga za sobą budowa hali, czytaj chwilowej fanaberii urzędującego (mam nadzieję, że już po raz ostatni) prezydenta. Skoro będzie hala musi być do niej dogodny dojazd z każdej strony, nie ważne jakim kosztem. Oby tylko było do czego i po co dojeżdżać.

Koszmarne koszty budowy, które pewnie nigdy się nie zwrócą, tereny zalewowe. Podobno zostało to przewidziane i zabezpieczone, ale ja nie jestem tego pewna i pewnie nie muszę? Skoro już się buduje, mówi się trudno, może nie spotka tej hali los nigdy nie ukończonego Akademickiego Centrum Medycznego w Zabrzu? Taki los:

Budowa średnicówki przez samo centrum Gliwic, drogi niszczące parki, wycinki drzew… utoniemy w chmurach smrodu i spalin, po drodze potykając się o koślawe bruki.

Władze miasta tłumaczą się, wycinamy drzewa, niszczymy zieleń, ale są nowe nasadzenia. Gdzie? W centrum za bardzo ich nie widzę, może za miastem?  Zresztą nie tylko tym władze się chwalą, podobnie ze ścieżkami rowerowymi. Co prawda ostatnio powstała całkiem przyzwoita przy ulicy Bojkowskiej, ale to kropla w morzu. A cała reszta? Lepiej nie mówić.

Jeśli nie zmienią się rządzący, na czele z prezydentem, czeka nas tu eko katastrofa. Może następcy ockną się i będą próbowali uratować to, co jeszcze zostało. O ile jeszcze będzie się coś dało?

P.S.
Tak to jest jak się dokładnie nie sprawdzi i zawierzy mediom. Decyzja nie została jeszcze podjęta, ma to nastąpić dopiero jutro, na posiedzeniu rady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *