Herbata China White Snow Buds

Pora odejść trochę od lokalnych tematów, choć są na prawdę drażniące, czas na chwilę relaksu z czarką dobrej herbaty. W domowych zapasach leży sobie biała herbata China White Snow Buds, którą prawie już skończyłam i nawet byłam przekona,  że o niej wspominałam. Przejrzałam bloga, nie znalazłam. Czas więc napisać o niej słów kilka, bo warta jest spróbowania. Biorąc pod uwagę fakt, że przygotowywałam ją już wielokrotnie, moja subiektywna ocena, powinna być bardziej wiarygodna, bo podparta dłuższym doświadczeniem w zakresie doboru wody i czasów parzenia.

Herbata China White Snow Buds pochodzi z Lancang, w prowincji Yunnan. Już na wygląd sprawia wrażenie dobrego napoju, a szczególnie delikatny, a to za sprawą srebrzystego meszku na listkach. Po swoich mniejszych i większych doświadczeniach herbacianych, mam wrażenie, że  ów pyłek zawsze stanowią dobrą zapowiedź.
To co najbardziej istotne, podczas parzenia tej herbaty, to temperatura i czas parzenia. Jest sporo herbat, podczas przygotowywania których, pewne błędy nie powodują bardzo wielkiego uszczerbku w smaku i aromacie. China White Snow Buds jest, w moim odczuciu, wyjątkowo wrażliwa na takie nieprawidłowości, o czym miałam okazje sama się przekonać. Zbyt długie parzenie zupełnie psuje smak, pojawia się jakaś bardzo nieprzyjemna goryczka i cierpkość, herbata staje się wręcz niesmaczna. Zrobiłam ten błąd przy pierwszym parzeniu i pomyślałam, że jednak moje ostatnie uwielbienie do białych herbat, jest nie koniecznie tak duże. Smak okropny, paczka poszła w odstawkę. Po jakimś czasie do niej wróciłam, zmieniłam parametry, raz… drugi… Wreszcie jest! Tak, wspaniały smak, bardzo delikatny, z przyjemnym posmakiem czegoś prażonego, może trochę orzechowy. Wyczuwa się też nutkę kwiatową. Jak na białą herbatę smak jest dość intensywny.
Dla mnie najlepsze parametry to woda o temperaturze 80 stopni, czas pierwszego parzenia minuta, kolejne wydłużane o 15, 30 sekund.
Kolor naparu delikatny, złotawy, chyba najbardziej przypominający szampana.
Czas na kolejną porcję, póki jeszcze coś z niej zostało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *