4 gramy herbaty, które poprawią Ci nastrój

Niedawno zaproponowano mi degustację kilku herbat, co ciekawe propozycja padła od pasjonatów herbaty w Chinach TeaVivre, prowadzących również sprzedaż internetową, gdzie zakupy można robić siedząc w fotelu, w każdym zakątku świata, w Polsce też. Oczywiście nie zastanawiałam się ani sekundy, natychmiast propozycję przyjęłam i pozostało oczekiwać na przesyłkę. Niedawno przyszła, a ja nie mogłam się doczekać otwarcia pierwszej próbki. Chciałam to zrobić w spokoju, tak jak zawsze przy nowej i prawdopodobnie wyjątkowej herbacie.

Wybór padł na Organic Nonpareil Ming Qian Dragon Well Long Jing Green Tea. Bardzo zainteresowała mnie, szczególnie ze względu na tegoroczny zbiór, między 24 marca a 2 kwietnia. Tak młodej herbaty chyba jeszcze nie piłam, czyli kolejne, nowe doświadczenie.
Pierwsze wrażenie, zaraz po otworzeniu małej torebki z herbatą, było niesamowite. Eksplozja fantastycznego zapachu, cudowna, trawiasta świeżość. Na prawdę byłam bardzo zaskoczona aż taką intensywnością. Tym bardziej zjadała mnie ciekawość co do samego smaku.
Listki o pięknym jasno zielonym kolorze, przechodzącym w szmaragdowy, to spłaszczone pączki z jednym lub dwoma liśćmi. Co dość istotne, listki nie pokruszone, brak jakiegoś pyłu czy drobin. Świadczy to bardzo dobrze o obchodzeniu się z suszem przez TeaVivre.
Pomimo chwilowych niedoborów sprzętowych postanowiłam przygotować napar metodą Gong Fu, gdyż do tego typu herbat bardziej mi odpowiada.
Użyłam wody o temperaturze 80 stopni, pierwsze parzenie to 20 sekund, kolejne odpowiednio wydłużane. Pierwsze cztery bardzo dobre, przy piątym już smak uciekał, ale można pić dalej.
Napar bardzo klarowny (nawet bez użycia sitka) o ładnym, blado żółtym kolorze, odrobinę przechodził w zieleń, co nie koniecznie jest widoczne na zdjęciach. Kwestia aparatu, a przede wszystkim monitorów. Patrząc na tę herbatę w czarce można pomyśleć, czy to będzie miało jakiś smak? A jednak!
Smak i aromat?
Wyjątkowy! Poleciłabym tę herbatą tym, którzy twierdzą, że zielona herbata jest bez smaku, bo ta ma bardzo wyraźny a zarazem przyjemny. Dość długo zastanawiałam się z czym skojarzyć ten aromat? W opisie była mowa o kasztanach, ja jednak nie koniecznie tak to kojarzyłam. Być może dlatego, że kasztanów dawno nie jadłam i już nie pamiętam? Określiłabym go tak: aksamitny, orzechowo – kukurydziany, z maślanym posmakiem. Nie wyczuwa się goryczy, a przy pierwszym zalaniu miałam wrażenie delikatnej słodyczy. Po przełknięciu dość długo utrzymuje się w ustach.
Tak jak w przypadku suszu, dominował trawiasty aromat, tak napar bardziej kierował się w stronę smaku orzechowego. Tyle doznań z jednej małej próbki herbaty! Całe szczęście, że mam jeszcze kolejne.
Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować TeaVivre za tak przyjemne doznania i to już przy pierwszej próbce. Co będzie przy kolejnych? O tym na pewno będę tu jeszcze pisać.
Za oknem leje… Jak to dobrze mieć pod ręką 4 gramy zielonej świeżości, pachnącej trawką, słońcem… :)

2 komentarze

  1. Avrea napisał(a):

    a czy koszty przesyłki nie odstraszaja ? musiałaś duzo zamówić…

  2. deni napisał(a):

    Niestety na pytanie co do kosztów wysyłki nie odpowiem, ale pewnie są informacje na ich stronie. W pewnym sensie troszkę z nimi współpracuję i co jakiś czas sami przysyłają mi próbki do degustacji. :) Nie będę ukrywać, że bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza, że herbaty mają na prawdę wyśmienite.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *