Dwa chłodzące napoje, na bazie zielonej herbaty

Zrobiło nam się cieplutko, wszyscy z przyjemnością sięgamy po chłodne napoje. Zielona herbata to świetna alternatywa dla wszelkich słodkich, musujących gotowców ze sklepu. Nie tylko smaczna, ale przede wszystkim zdrowsza.
Mrożoną zieloną herbatę można również kupić w sklepach, ale czy nie przyjemniej napić się napoju, krótkiego składniki są nam znane i jak najbardziej naturalne? Niedawno pojawiła się w Lidlu zielona i biała herbata z dodatkami (Arizona), przyznam, że nawet skusiłam się na butelkę. Niestety, nie zachwyciło mnie to, pewnie przez nadmiar słodyczy. Od razu napiszę, że napój tak na prawdę nie był bardzo słodki, to ja należę do osób, które w płynach nie tolerują żadnych „osładzaczy”.

Wracając jednak do domowego wyrobu chłodzącego napoju, pragnę zachęcić do spróbowania mixu na bazie zielonej matchy (japońska, sproszkowana zielona herbata). Dlaczego napisałam mixu? Bo będzie miksowanie, ale nie koniecznie mikserem czy blenderem. Wystarczy najprostszy spieniacz do mleka na baterie.
Do wysokiej szklanki wsyp kilka kostek lodu. Do czarki lub filiżanki wsyp pół łyżeczki matchy, dodaj trochę wody o temperaturze około 60 stopni i zmiksuj spieniaczem.
Tak przygotowaną zieloną piankę wlej na kostki lodu.
Następnie dodaj mleczko kokosowe (według uznania) i ponownie zmiksuj.
Początkowo mały spieniacz może mieć problem z mieszaniem, kostki lodu mogą trochę przeszkadzać, ale już po chwili udaje się to znacznie lepiej. Można też całość potraktować blenderem.
Wygląda na to, że jakiś otyły Chińczyk spogląda na mnie z kostki lodu. Też go widzicie? ;) Może trochę powiększyć?
Połączenie matchy i mleczka kokosowego to bardzo dobry pomysł, na prawdę świetnie się komponują smaki, polecam.
A skoro jesteśmy przy zielonej herbacie…
Swego czasu polecałam „parzenie” herbaty na zimno. Na upały wprost idealna sprawa. Jedyne o czym należy pamiętać to czas. Tak przygotowana herbata „parzy” się w lodówce kilka godzin.
Dzisiaj przygotowałam cały dzbanek. Użyłam przeciętnej jakości zielonej herbaty, dodałam kilka kawałków świeżej trawy cytrynowej (pojawia się w sklepach), do tego gałązka świeżej mięty.
Przed zalaniem wodą, z obiektywem w dzbanku.
Po kilku godzinach napój gotowy, rewelacja! Jednak świeże dodatki, to zupełnie co innego niż suszone. A już szczególnie dużą różnice odczuwa się w przypadku mięty, nie ma porównania.
Smacznego! Z takimi napojami jakoś chyba przetrzymamy upały?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *