100happydays

100happydays, czyli sto szczęśliwych dni, to akacja (zabawa) na którą natknęłam się niedawno w sieci. Może to za duże określenie „100 dni szczęścia”, ale zależy jak na to spojrzeć. Pozwolę sobie zacytować tekst ze strony akcji, najlepiej opisują o co w tym chodzi:
„Żyjemy w czasach, gdy posiadania bardzo wiele spraw i zapełnionego kalendarza jest powodem do chwalenia się. Gdy życie pędzi coraz szybciej, jest coraz mniej czasu by cieszyć się chwilą, która właśnie trwa. Umiejętność docenienia chwili, otoczenia i siebie w nim jest podstawą prowadzącą do długotrwałego szczęścia dla każdej istoty ludzkiej.
71% ludzi próbowało wyjaśnić to zadanie, ale im się nie udało, głównie z uwagi na brak czasu. Ci ludzie po prostu nie mieli czasu na szczęście. A ty masz?”

Akcja stała się bardzo popularna, szczególnie w kręgach młodych osób. Tym starszym być może już się nie chce? A może w większości twierdzą, że nie dotyczą ich już szczęśliwe chwile? A przecież wystarczy tak niewiele.
Cała zabawa polega na wrzucania jednego zdjęcia na dzień, do ulubionego i najczęściej używanego serwisu społecznościowego, czyli Instagram, Facebook, Twitter, Tumblr. A o jakie zdjęcie chodzi? Właśnie o te z małą drobinką szczęścia, radości, chwili wywołującej uśmiech na twarzy, tylko tyle.
100 happy days to wyzwanie, którego podjęło się już tysiące, a nawet więcej, ludzi na całym świecie. Czasem sztuką jest znaleźć tę szczyptę szczęścia, kiedy nastrój wybitnie „dołkowy”, kiedy brakuje czasu, kiedy znowu coś strzyknęło w plecach, a nieszczęsna zgaga nie daje za wygraną. I właśnie dlatego jest to prawdziwe wyzwanie! Nie dać się, pokazać, że jest to coś, co powoduję, że się uśmiecham. Czy to będzie ptak na drzewie, czy tabliczka czekolady, albo chmurka na niebie… a zresztą sami dobrze wiecie co Was ucieszy. Ważne, aby to dostrzec.
Jak to działa dokładniej przeczytasz na stronie 100happydays.com, tam też zapiszesz się do akcji (jest polska wersja językowa). Najlepiej zrób to od razu! 
Ważne jest oznaczanie zdjęcia odpowiednim hashtagiem (dla mniej obeznanych, to słowo klucz poprzedzone znaczkiem #, na przykład #100happydays), może być to 100happydays, ale istnieje też możliwość ustalenia własnego.
Zabawa, która zajmuje minutę lub dwie dziennie, a dać może dużo. 
I co? Zabrać się za to? Może warto spróbować? :) Co o tym myślicie? Jeśli chodzi o mnie, to pewnie zrobię to, a szukać zdjęć będzie można na moim Tumblrze, będą oznaczone własnym hashtagiem #denimix100happydays. 
Dlaczego Tumblr? Bo jest świetny! :)
Czy wytrwam przez całe sto dni? Czas pokaże, a innych również zachęcam do zabawy. Jeśli podejmiecie wyzwanie, napiszcie proszę w komentarzach gdzie Was szukać, dajcie namiary na profile, na własne hashtagi. Cieszmy się razem!
Zdjęcie na dzisiaj wstawiam najpierw tu, tak na dobry początek. Uśmiecham się bo… lubię coś dłubać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *