Niech wieje dobry wiatr

„Niech wieje dobry wiatr” Lindy Olsson to bardzo nostalgiczna i refleksyjna powieść o dwóch kobietach, trzydziestoletniej Veronice i dużo starszej Astrid. Różne osobowości, inne pokolenia,  jednak dużo je łączy. Rodzi się piękna przyjaźń, która pomaga im obu dojść do siebie po wcześniejszych przeżyciach. Widać tak musiało być, że obie, samotne kobiety, spotkały się na szwedzkim odludziu, ale w sąsiednich domach.
Astrid, starsza kobieta, molestowana w dzieciństwie przez ojca, nieudane małżeństwo, śmierć dziecka.
Veronika, jeszcze młoda, ale już po utracie ukochanego człowieka.

Astrid i Veronika… wspólne spacery, jedzenie poziomek i naleśników, popijanie wina. A przede wszystkim wspólne rozmowy. Krok po kroku zbliżają się do siebie, bardziej się otwierają, opowiadają swoje historie. Gdy jedna z nich mówi, druga potrafi słuchać, ale potrafią też razem milczeć, rozumieją się bez słów. Ich dialogi to nie tylko słowa, są też spojrzenia, dotyk dłoni na ramieniu, otarcie łzy na policzku.
Książka napisana jest pięknym, bardzo poetyckim językiem, ma swój klimat, który idealnie trafił w mój gust. Myślę, że nie tylko w mój :) choć zwolennicy wartkiej akcji, strzelaniny czy wampirów, będą raczej zawiedzeni.
Tu akcja toczy się powoli, bo czyż można w biegu zbierać poziomki?
Cytaty z książki:
„Jeśli nie ma możliwości pocieszenia, łzy są bezcelowe.”
 
„Mówią, że w malarstwie i fotografii trzeba przede wszystkim widzieć. W pisaniu chodzi o zdolność obserwacji. Technika jest drugorzędna. Czasami proste jest najtrudniejsze.”
 
„… choćby nie wiem jak bolało, choćby nie wiem jak było trudne, musimy słuchać siebie. Musimy przezywać swoje życie.”
 
„Dla boleści pamięć nam dana, pragniesz spokoju, zapomnij!” 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *