Szklany gaiwan

Od dłuższego czasu planowałam zakup szklanego gaiwana i wreszcie pojawił się w moim domu. Oczywiście natychmiast został przetestowany, a swoje wrażenia postanowiłam opisać w kilku słowach na blogu.

Gliwicki „Czajnik” pochwalił się, że ma nowy asortyment, między innymi szklane gaiwany. W tym momencie długo się nie zastanawiałam, poleciałam (wirtualnie) do sklepu.

Tak prezentuje się bez „wsadu”.

Pierwsze parzenie odbyło się z użyciem zielonej herbaty Bi Luo Chun

Porównując nowy szklany do mojego poprzedniego gaiwana, stwierdzam, że bardziej parzy paluchy. Ma to miejsce nawet podczas prawidłowego trzymania, czyli palec środkowy i kciuk na krawędzi, wskazujący przytrzymuje pokrywkę. Oczywiście nie jest tak źle, że nie da się go trzymać bez rękawic, nic z tych rzeczy. Jednak osoby o wrażliwych opuszkach palców mogą to odczuwać troszkę nieprzyjemnie.
Tę małą niedogodność wynagradzają jednak efekty wizualne i to z nawiązką. Miło jest popatrzeć na pęczniejące listki herbaciane, nie wspominając już o ciekawszym prezentowaniu ich na blogu.

Szkło, zapewne żaroodporne, jest delikatne i naczynie najbardziej pasuje mi to herbat białych, żółtych i zielonych. Nie znaczy to, że nie można parzyć czarnych czy pu er’ów. 
Zakup udany, mam nadzieję, że nie pójdzie zbyt szybko w ślady poprzedniego gaiwana i posłuży mi znacznie dłużej.  

Sami powiedzcie, czy nie prezentuje się to pięknie? :)

 

2 komentarze

  1. 28 maja 2015

    […] herbatę w szklanym gaiwanie, temperatura wody około 80 stopni, czasy parzenia 30, 40, 60, 90 sekund. Oczywiście przy tak […]

  2. 7 grudnia 2015

    […] znacznie lepsza, dłużej utrzymuje temperaturę. Zdjęcia robiłam głównie przy parzeniu w szklanym gaiwanie, ale na końcu wpisu znajdziecie fotkę z kolejnego parzenia, w ceramice i z wyższą temperaturą […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *